Alice speaks to Cheshire Cat

`Would you tell me, please, which way I ought to go from here?'
`That depends a good deal on where you want to get to,' said the Cat.
`I don't much care where--' said Alice.
`Then it doesn't matter which way you go,' said the Cat.
`--so long as I get somewhere,'
`Oh, you're sure to do that,' said the Cat, `if you only walk long enough.'


`But I don't want to go among mad people,' Alice remarked.
`Oh, you can't help that,' said the Cat: `we're all mad here. I'm mad.
You're mad.'
`How do you know I'm mad?' said Alice.
`You must be,' said the Cat, `or you wouldn't have come here.'


["Alice in Wonderland" Lewis Carroll]

'Nim stanie się tak, jak gdyby nigdy nic nie było'



A jutro znów idziemy na całość

Po osiedlu śmigają spychacze i brudną kaszą, rozpychaną na parkingach i chodnikach, blokują poustawiane samochody. W nocy zmieni się to w zmarzniętą grudę, której przejechanie będzie groziło utratą części podwozia pomarańczki. Migające światełka na dachach tych maszyn, przy zgaszonym świetle dają na ścianach pokoju wrażenie dyskoteki. Mini imprezka, jak po oświetleniu pod odpowiednim kątem sylwestrowej butelki absoluta, która, rzecz jasna już pusta, wisi teraz nad gramofonami Em’a.

Prawosławne święta, rozbuchane obrzędowością, napawają mnie jakąś siłą. Takim ciepłym migoczącym światłem, jak te które dają świece. Mimo tego, że Babcia przy wigilijnym stole nie ma już tyle energii, co parę lat temu... Dumam sobie i obserwuję moją rodzinę. Cieszę się, że Em już w tym uczestniczył. Martwię, że Sister jakaś duchem nieobecna, choć podczas tych ferii obaliłyśmy butelczynę ballantinesa.

Ych.

Po kolejnych kilku dniach lenistwa, jutro ruszam do rrroboty.

a jutro znów pójdziemy na całość
miasto będzie patrzeć twarzą oniemiałą
(...) że w tym życiu to nam jakoś życia ciągle mało..




PS> A z nowości to M. żeni się w czerwcu. Koniec świata ;) Ależ się cieszę!

08.01.08 16:35:51

Komentuj (0)


K u l c i k r i u

Są rzeczy, które wprawiają mnie w dobry nastrój bez względu na to, jak słaby był do tej chwili.

Na przykład sos pesto dzisiaj. Kasza gryczana z pieczarkami i porem - wczoraj. No, w ogóle, dobre jedzenie. Kulcikriu na wczorajszym koncercie Kultu, mimo fatalnego nagłośnienia i ścisku spoconego narodu. Pomysły Rudej na chowanie się w różne miejsca, czym doprowadza mnie do podwójnego zawału. Najpierw, kiedy nieprzytomna z niepokoju szukam jej po całym domu, wizualizując sobie jak wymknęła się na klatkę schodową, potem na podwórko i tam ślizga się na mrozie uciekając przed złymi wyrostkami i ich psami. Potem, kiedy kot wyskakuje nie wiadomo skąd i atakuje moje łydki.

Wrodzony optymizm każe się cieszyć masą innych głupot. Za długo by wymieniać. No, to jeszcze wyruszę dziś na szoping i kupię sobie coś ładnego. I składniki do sałatki brokułowo-migdałowej. Z czosnkiem, rodzynkami i fetą.

Spodziewam się najazdu JJ’a i Małej M. na Wieczór Filmowy „Kocham wino”

Lat parę już minęło, jak się wszystko zaczęło
Jedni przyszli i poszli, ale paru zostało
Tak widać na tym świecie jeszcze ciągle dojrzewasz
I w miarę jak dojrzewasz, przyjaciół dobierasz
To co myśle o świecie nie musi być typowe
Lecz ważne by rozumieć się, gdy padną pierwsze słowa
Gdy źle napiszesz słowo, to szybko potem wróć
Ale ważne jest by między sobą dobrze się czuć

Zaprawdę, powiadam wam, nie ma takiej szajki jak ta


12.01.08 14:12:21

Komentuj (6)


Szalejcie aorty, ja idę na korty, roboto ty w rękach się pal

Tydzień wracania do domu z głową spuchniętą od nerwów, domniemań, utyskiwania. Głowa zmęczona od wysłuchiwania zarzutów, pogadanek pouczających, oczy bolące od otwierania się ze zdziwienia nad chamstwem, egoizmem, przekonaniem o własnej najwyższej wartości moich przełożonych. Korporacja nas (s)tresuje.

W piątek M. złożyła wypowiedzenie. Moja koleżanka z pracy ma cechy charakteru, przez które w ciągu 1,5 roku bliskiej współpracy nie zaprzyjaźniłyśmy się bliżej. Lubi plotki, jakieś drobne intrygi, jest zawzięta i po trupach dąży do celu. Ale za to pracowało nam się świetnie. Ona uporządkowana, dokładna, szczegółowa - odwalała głównie część biurową, jakieś mozolniejsze obowiązki wymagające schematyczności, rozwagi, trzeźwości umysłu. Ja ta bardziej kreatywna, szybciej reagująca na ludzi, przystosowująca się do sposobu bycia klienta, byłam tym motorem napędowym, koniem pociągowym. Ja parłam do przodu, M. zabezpieczała tył.

Będzie pracować u narzeczonego. Jak twierdzi za większe pieniądze, na niezależnym stanowisku. Tego jej życzę, choć jak obserwuję ich związek to mam pewne wątpliwości... Wiecznie poobrażani, on często „nie pamięta” o tym co obiecał, ona usiłuje zmienić przyzwyczajenia rozpieszczonego trzydziestoparolatka. Ale trzymam kciuki.

Również za to, że ktoś kto przyjdzie na jej miejsce będzie miał tyle siły przebicia i uporu.

Ja zostaję. Oj będzie bal.

20.01.08 11:34:52

Komentuj (7)


Czwartek

Wczorajszy wieczór poprowadziło "Mulholland drive" (w tv!), wódka Pravda i zesztywniały kark. Fajnie było.

"Wstawaj ślicznotko..."

25.01.08 12:13:52

Komentuj (11)

kupa mięci

[Księga gości]

Links

promienie

Colour of Mary
Stula
Toandfro
Miss Mojorisin
Haust inkaustu
Stajlami
Blado i rumiano
Ter-kotka
Agentka ze Świata Dysku
Nagietka
Cierpko
Puciak
Na zawsze Twój
On-line on-air
Sistermoon
Fresz i deliszys
Egoistna
Enjoy the silence
Na niepogody duszy
Komunikator

feszyn

where did u get that
pin up girl
harel tędęses
banana fashion republic
I like the way u mooove
cinema kingdom rush
miss galliano gianni
lanvin

mjuzik

My Music
Brawooo!!Biiiis!!
Moved my brain fulfilled me
team radio
liryki 1 2 3 4 5

papier śniadaniowy

omlet
rzepa
kiełbasa
błękitna ostryga

football

JAGA
The Reds
FCBarca



po zmierzchu