Alice speaks to Cheshire Cat

`Would you tell me, please, which way I ought to go from here?'
`That depends a good deal on where you want to get to,' said the Cat.
`I don't much care where--' said Alice.
`Then it doesn't matter which way you go,' said the Cat.
`--so long as I get somewhere,'
`Oh, you're sure to do that,' said the Cat, `if you only walk long enough.'


`But I don't want to go among mad people,' Alice remarked.
`Oh, you can't help that,' said the Cat: `we're all mad here. I'm mad.
You're mad.'
`How do you know I'm mad?' said Alice.
`You must be,' said the Cat, `or you wouldn't have come here.'


["Alice in Wonderland" Lewis Carroll]

'Nim stanie się tak, jak gdyby nigdy nic nie było'



Yeah turn down the love songs that you hear
'Cause you can't avoid the sentiment


Ubóstwiam morze. Szum, lśnienie, ogrom, ruch. Stopy w piachu, a jego złociste ziarenka w zakamarkach ubrań, we włosach, w rzeczach, które nawet plaży nie widziały.

Pobyt okazał się kolejną lekcją. Wnioski jeszcze wzbierają, a fal z nich będzie na kilka kolejnych notek. Nie chciałabym o nich zapomnieć. Tłum nowo poznanych osób, potoki słów, obserwacji. Nawet miło by było móc wszystko opisać, niezła byłaby historia z tych trzech dni i nocy. Ale zbyt wiele, zbyt osobiście. Zwłaszcza morały z tych opowieści.

Poznańskie „tej”, zakazane, w śmiejących się czarnych, niemal okrągłych oczach T. Początek wyjazdu. Tak niesamowicie miękki głos. Wycieczki po dachach z warszawskim przewodnikiem, ten oczy ma granatowe. Chyba. Stołeczne miasto kiwało się w rytmach powrotów do domu, nad ranem. Taki był koniec podróży. Lunatycy otaczali mnie, w ciągu kilku dni przespałam może 12 godzin. Takie bezsenne rekordy biłam ostatnio na Szmaragdowej Wyspie. Na szczęście nadal niemalże nie widać tego po mnie rano.

Dziwne sytuacje. Nagłe, jakby zesłane, aby sprawdzić. Dziś rano Robbie, również przypadkiem, trafiony na kanale muzycznym:

When there's no love in town
This new century keeps bringing you down
All the places you have been
Trying to find a love supreme...

Oh what are you really looking for?


Potwornie chce mi się spać.

02.10.06 22:20:57

Komentuj (5)


summit of beauty and love

Jesień kolorowa. Ślinią się szosy, mech w lesie tak soczyście zielony. Rudo.

Myślę o zdradach. O adoracjach. Trochę się na to napatrzyłam ostatnio. O tym, jak łatwo pozwolić na o jeden gest za dużo i jak łatwo go później usprawiedliwić. Jak lekko palec wędruje po obcej skórze, jak beztrosko szafuje się ciepłem własnego ciała. Jak wielu uważa to za normalne, oczywiste. Przecież wszyscy tak robią. Dezynfekują alkoholem i już. Po powrocie do domu nie ma śladu, choć ktoś kto zna nasz każdy centymetr mógłby doszukać się blizn. Ale wówczas często pojawiają się kłopoty z widzeniem.

To łatwe. Wystarczy trzydzieści centymetrów różnicy między biodrami i talią, dobry stanik i odsłonięte łydki, kostki, stopy ustawione na obcasach. Wystarczy pochylić się w odpowiednim momencie i patrzeć im w oczy z zainteresowaniem. Wystarczy powtórzyć ich imię, w oficjalnej formie, bądź zdrobniale, w zależności od osobowości delikwenta. Łatwe. Trudno ich potem powstrzymać.

Her weapons were her crystal eyes
Making every man a man
Black as the dark night she was
Got what no-one else had
Wa!

She's got it
Yeah, baby, she's got it
I'm your Venus, I'm your fire
At your desire


Ale z zupełnie innej beczki… 9 na 10 brytyjskich gospodyń nie odróżnia masła „Wizzo” od martwego kraba.
A w 1945 rozpętał się pokój.. Laboga, Monty w tv!!

04.10.06 22:43:43

Komentuj (6)


Ignore the smoke

Nieważne, ile razy P. wymienił posiadłości, ruchomości i nie –
Przerzucamy się: ile godzin dziennie pracujemy, jak dawno nie byliśmy w kinie, jak bardzo brak kogoś,
z kim można zjeść kolację.

Ważne ile razy powtórzył, jak bardzo czuje się samotny. Taka straszna trwoga. Taki żal.
Oboje jesteśmy podobnie zmęczeni, a kropla alkoholu jest niemożliwym do udźwignięcia ciężarem dla naszych powiek.

Ulubiona knajpa na strychu, ulubiony barman. P. niezbyt zadowolony z repertuaru, a ja rozpływam się w muzycznej rozkoszy po perfekcyjnym kształcie okręgu.

I just didn't want to know
Best to keep things in the shallow end
Cause I never quite learned how to swim


06.10.06 00:25:37

Komentuj (7)


Jesienią zawsze myślę o latach tak starych jak te kamienice

Obserwuję jak w połowie roku przekształciły się trochę zwyczaje i rodzinne konstelacje. Nieco zmieniliśmy miejsca pobytu i prędkości w jakich się przemieszczamy. Kierunek, żeby nie napisać układ, zdecydowanie warszawski.

Pamiętam jak leżąc na podłodze w babcinym mieszkaniu, podpierając się na łokciach, z zapałem smarowaliśmy kolorowymi kredkami. Wielki Brat rysował mosty, „będę inżynierem” oświadczał, a ja patrzyłam na niego z zachwytem i dumą. Bo świetne te mosty rysował, jedną kredką. Prostą kreską. Teraz też na niego tak patrzę. W jego stołecznym mieszkanku ląduję zwykle późno w nocy albo nad ranem. Gdzieś jadę, skądś wracam, bywam.

Sister, ach Sister, w przeddzień swoich urodzin, dziewczę owo podjęło kilka bardzo poważnych - odważnych decyzji i dziś pokazało mi studencką legitymację UW. Dzwonię, piszę, co kilka godzin, bo zabłądzi, bo zmarznie, bo zapomni, bo taka duża ta Warszawa...
Bo tęsknię.

Sama zaś uczę się niepisanego kodeksu drogowego stolicy, przecież bywam w Sztabie Generalnym Korporacji, umawiam się na Najmilsze spotkania, i jeszcze czasami uprawiam szoping w łorsoł...

A Babcia tylko wzdycha nad tymi naszymi wędrówkami. Zamiatałyśmy suche igliwie na cmentarzu, wiatr nas wytargał, bo jesień, kurna, znowu jesień.

08.10.06 21:27:46

Komentuj (2)


Home sick home

Cieknie mi z nosa na potęgę, ale pewnie już niedługo, bo niechybnie mi odpadnie, od ciągłego wycierania... Zwolnienie lekarskie do wtorku i stosik leków, oto skutki ociągania się z pójściem do lekarza od kilku dni.

- Czym się Pani leczyła do tej pory? – pyta Doktorek z Sumiastym Wąsem
- Głównie grzanym piwem z miodem i cytryną. – odpowiadam zgodnie z prawdą.
- Dopsz..., proszę kontynuować kurację, a oprócz tego antybiotyczek – oświadcza Sumiasty zamaszyście stawiając pieczątkę.

Mam też przytkane ucho i łzawiące oczy, zatkany nos, więc łażę z rozdziawioną paszczą i wyglądam pewnie jak przydeptana jaszczurka. Bosko. No ale. Jutro wyśpię się porządnie, odgruzuję mieszkanie, przeczytam wszystkie babskie gazetki odłożone zaraz po kupieniu na tzw. wolna chwilę. Rilaks wśród chusteczek i piguł, ale jednak rilaks, przyda się, bowiem inwigilacja w Korporacji w tym tygodniu sięgała zenitu.

Na szczęście, wysokie wyniki zostały uzyskane również w grze w kręgle na nieformalnym spotkaniu firmowym. Pierwszy raz w życiu turlałam te przyciężkie kulki, a moje sukcesy zostały oczywiście skwitowane stwierdzeniem, jakoby początkujący mieli tzw. farta.

Cóż jeszcze? Oglądam nową kolekcję McQueena, mroczne panny z irlandzkich wrzosowisk skłoniły mnie do wyciągnięcia „Kingdom”, ukrytego do czasu, aż nadejdą ponure jesienne wieczory. Skoro lekarz kazał mi pić dużo płynów, nie zabraniając przy tym piwa, to może do inhalacji zaleciłby mocno erotyczne perfumy...

12.10.06 16:51:51

Komentuj (10)


Boom boom boom boom...

Jesienią zaczyna się szkoła, w knajpach picie, a w moich głośnikach/słuchawkach zaczyna płynąć blues.
W dodatku na huczne otwarcie sezonu telewizja puściła film. Film, który obejrzałam setki razy, a raczej słuchałam go ucząc się do matury, albo przygotowując pierwszą samodzielną Wigilię, albo podczas długich romanticznych wieczorów z eksem i porzeczkowym winem. Nie wiem co wtedy bardziej pulsowało mi we krwi, rytm, alkohol, czy pożądanie. Film, który był jednym, z najlepszych imprezowych podkładów ever. Tańczyliśmy przy nim froterując podłogę w skarpetkach, w moim mieszkaniu. Czasami zaczynało się zupełnie spontanicznie...

Przez lata, miedzy innymi przez ten film, na półce pojawiały się kolejne płyty: Arethy, Raya Charlesa, Lee Hookera, Muddego Watersa czy B.B. Kinga. Potem tematycznie: Chicago i Missisipi, bardziej jazzowo, później soulowo, a jeszcze potem Breakout i białostocka Kasa Chorych jako praca domowa z polskiego, do tego rockowy Dżem. I jeszcze kilkadziesiąt nazwisk, bandów, nie da się ich jednym tchem tu przypomnieć. Każdy odcień bluesa przymyka mi powieki, ale nie, nie usypia, to przez dreszcz, który nadaje obiegowi krwi nowe tempo, nowy rytm. Kołyszę się tak, gdy robi się chłodniej, ciemniej... od dziesięciu lat. Już za chwilę zaduszki i reszta bluesowej jesieni.

Po pierwsze, Elwood i Jake mówią:
…and please remember people, that no matter who you are, and what you do to live, thrive and survive, there still some things that make us all the same. you, me them, everybody, everybody…

Everybody needs somebody.
W jednym zdaniu zamykają pięć lat studiów socjologicznych, jakiś moje własne wnioski z minionych życiowych przygód i jeszcze garstkę nadziei na następne.

Po drugie, podczas pościgu w supermarkecie zostaje wygłoszona kwestia:
They're not gonna catch us. We're on a mission from God.
Tak sobie właśnie myślę, gdy ktoś się do mnie przypieprza. Póki co działa, ale psst..

Po trzecie, to ten film odcisnął piętno na sposobie prowadzenia samochodu. Hamulec ręczny i śnieżne zaspy pomagały ćwiczyć parkowanie na wzór bluesmobila. A dziś, gdy śmigam Pomarańczką, zdarza mi się mamrotać, zwłaszcza przy wyprzedzaniu:

Our Lady of Blessed Acceleration, don't fail us now.


15.10.06 19:46:19

Komentuj (9)


Mam ogromną ochotę na wódkę. Oto efekt pierwszego dnia po powrocie do pracy. Zalać, zdezynfekować tę masę zaległych spraw, ten pośpiech i napięcie, które przez cały dzień usztywniało mi kark.

Zapomniałam zabrać portfela z innej torebki, nie miałam pieniędzy, kart do bankomatu, dokumentów, w tym prawa jazdy i dowodu rejestracyjnego. Zorientowałam się sto pięćdziesiąt kilometrów od domu, kiedy chciałam kupić sobie kawę i coś do jedzenia. Gdyby policjanci, którzy z sąsiedniego pasa zaglądali mi pod kierownicę zechcieli mnie ot tak, dla własnej rozrywki, zatrzymać i skontrolować byłabym najzwyczajniej w świecie udupiona. Nie jadłam trzynaście godzin. Sister uratowała mi życie pomidorową.

Czuję się lekko nienormalna, zmęczenie zamyka mi oczy, ale nie mam ochoty iść spać. Mogłabym tak marudzić bez końca, ale nie ma obok jakiekolwiek słuchacza. Z drugiej zaś strony fakt, że za bardzo nie mam komu ponarzekać, tylko tę chęć potęguje. Irytacja i obojętność jednocześnie.

Jest mi źle i dobrze mi z tym.

17.10.06 21:21:58

Komentuj (9)


Burn me out leave me on the otherside

Do przewidzenia było, że jestem w stanie wypić tyle samo Absoluta Kurant co Eks.

Nie przypuszczałam zaś, że taka piękna jesień będzie trwała tak długo. I że ciasto pierogów w „Alkierzu” jest takie... „pierogowe”, jak to określiła E.

Nie chciałam nawet pomyśleć, że Barca zostanie pokonana przez Real.

Nie spodziewałam się, że Najmilszy po prostu nie zadzwoni.

How long how long will I slide
Separate my side I don't
I don't believe it's bad
Slit my throat
It's all I ever…
[RHChP]


Świetnie się przy tym jeździ na październikowe wycieczki za miasto.
W rude liście, pod słońce, pod prąd własnych myśli.

22.10.06 23:37:51

Komentuj (9)


Jesień trwa

Dziendobrrrry. Poranne skrobanie szyb za pomocą wizytówki, nabyte bez zastanowienia skórzane rękawiczki, opony zmienione na zimowe. Oto bilans mroźnego poniedziałku. Jesień nadal piękna, mimo wszystko...

Mówienie, że śpimy godzinę dłużej jest wierutnym kłamstwem i podłym mydleniem oczu. Jestem tak samo niewyspana jak przedtem. Co więcej, pierwszego poranka spałam znacznie gorzej, albowiem przestawiłam zegarek zupełnie nie w tę stronę, czyli godzinę później. Gdy się zorientowałam nad ranem, postanowiłam naprawić swój błąd i przestawiłam go godzinę wcześniej. Następnie, zdałam sobie sprawę, że w takim razie wciąż nic się nie zmieniło i muszę cofnąć zegarek o kolejną godzinkę, żeby wprowadzić jakiś zmiany w czasie. Brawo, brawo...

Chuchanie. W zgrabiałe ręce, w powietrze, żeby parowało. Warszawa, która pochłania czas niczym gąbka, zasysa w niebywałym tempie godziny, jak zawsze nieco mnie pogubiła. Śmigają światła, pojazdy, litery na wyświetlaczu telefonu. Czas z Najmilszym również jak oka mgnienie. Wtulam się po grzywkę w szerokie ramiona, podglądam kątem oka chłopięcy profil, rozczulam tym trochę jakby nieśmiałym gestem, którym mnie ogarnia, przygarnia, przytrzymuje, gdy mięknę w okolicy kolan. I miss you most of all my darling, when autumn leaves start to fall. Wzdech...

Kaziemierz taki rdzawy i żółty, mokry. Niedopieprzone spaghetti w przydrożnym zajeździe. Taki już chyba nasz los, mój i Przewodnika, że spędzamy wspólnie czas w podróży. Gadamy o pracy. Resztę pomijamy bezpiecznym milczeniem, w przeciwieństwie do Cyganek.

„Paniusiu, szczera jesteś i niejednemu w oczy prawdę powiesz, a dobry masz charakter, choć nerwowy. Kochasz ty tego pana szczerze, choć w miłości jednego opuściłaś, za charakter nieodpowiedni. Cygance w ciąży nie odmów grosika, a wróżbę odczyni na powodzenie twoje. W Kazimierzu kartę wyciągnij, a pokaże ci Cyganka ku któremu oczy zwrócić. Na ciemną blondynkę uważaj, na plotki, osobistego nic nie mów, bo przemówi. Niedługo ty tu zostaniesz, więcej czasu zagranicą będziesz, nie nie, tutaj tobie miejsca nie będzie”...

Zaciskam ręce w owych skórzanych rękawiczkach na kierownicy, zimówki nie mają prawa się ślizgać, no to wciskam gaz. Znowu późno, znowu zakupy pospiesznie wrzucone do lodówki, znowu jutro będę kradła chwilki snu za pomocą przełączania drzemki.

Kompletnie kiczowate songi z serialu nie chcą uciec z głowy. Just remember 'til you're home again You belong to me Maybe you'll be lonesome too and blue… oł je..

Na szczęście w zakładzie wulkanizacyjnym Peter Gabriel i Diggin in The Dirt, klip, którego bałam się nastolatką będąc, śledząc listę MTV w czarno-białym telewizorze z wysokości piętrowego łóżka. Genialne.

Dziwna aura.

30.10.06 22:37:07

Komentuj (14)

kupa mięci

[Księga gości]

Links

promienie

Colour of Mary
Stula
Toandfro
Miss Mojorisin
Haust inkaustu
Stajlami
Blado i rumiano
Ter-kotka
Agentka ze Świata Dysku
Nagietka
Cierpko
Puciak
Na zawsze Twój
On-line on-air
Sistermoon
Fresz i deliszys
Egoistna
Enjoy the silence
Na niepogody duszy
Komunikator

feszyn

where did u get that
pin up girl
harel tędęses
banana fashion republic
I like the way u mooove
cinema kingdom rush
miss galliano gianni
lanvin

mjuzik

My Music
Brawooo!!Biiiis!!
Moved my brain fulfilled me
team radio
liryki 1 2 3 4 5

papier śniadaniowy

omlet
rzepa
kiełbasa
błękitna ostryga

football

JAGA
The Reds
FCBarca



po zmierzchu