Alice speaks to Cheshire Cat

`Would you tell me, please, which way I ought to go from here?'
`That depends a good deal on where you want to get to,' said the Cat.
`I don't much care where--' said Alice.
`Then it doesn't matter which way you go,' said the Cat.
`--so long as I get somewhere,'
`Oh, you're sure to do that,' said the Cat, `if you only walk long enough.'


`But I don't want to go among mad people,' Alice remarked.
`Oh, you can't help that,' said the Cat: `we're all mad here. I'm mad.
You're mad.'
`How do you know I'm mad?' said Alice.
`You must be,' said the Cat, `or you wouldn't have come here.'


["Alice in Wonderland" Lewis Carroll]

'Nim stanie się tak, jak gdyby nigdy nic nie było'



Happy people have no stories

Mogłabym nie zakładać tej blokady. Mogłabym wywalić archiwum w kosmos i pisać grzeczne notki. O tym, ze mi dobrze lub źle, że coś lub ktoś mnie wkurwia, ktoś kocha, ktoś podnieca. Mogłabym nadal wpuszczać tu przypadkowych ludzi, a częsć z nich nieprzypadkowo zostawałaby, ku mojej radości, na dłużej.

Linki mówią bowiem, że poznałam, tak, poznałam tu osoby, które mnie interesują, przejmują, które bardzo lubię - lubię czytać, rozmawiać z nimi lub milczeć o wspólnych dla nas sprawach.

Nikt nie pisze historii ciekawszych niż życie. Nikt chyba (oprócz kotów:) nie jest bardziej ciekawski niż człowiek. To sprawia, że blog pisany latami jest pożywką dla emocji, źródłem tajemnic, zdaje się być wyraźną fotografią wydarzeń. Ktoś, kto go czyta, czasem uznaje, że nie musi wysilać się, doszukać się w treści czegoś więcej.

Lubię tu pisać. Lubię wspominać. Że to miejsce powstało z nudów, a stało się jakąś terapią. Lubię nazywać tu własne zaskoczenie zmieniającymi się warunkami, w jakich przychodzi mi funkcjonować. Lubię spotkanych tu ludzi - o tym już było. Ale to właśnie obserwcja siebie i innych najbardziej pociąga mnie w blogach.

Zajrzał tu ktoś, kto nie powinien iść na łatwiznę i podglądać moich myśli, często ulotnych wrażeń, tymczasowych nerwów. Poza tym, dotarło do mnie jak łatwo mnie znaleźć. A w jakiś sposób przecież chcę być anonimowa.

Trudne to, ale...
Nim stanie się tak jak gdyby nigdy nic nie było , trochę tu sobie jeszcze popiszę ;)

10.12.07 10:58:31

Komentuj (8)


There is no spoon.

Ciepło i pachnie winogronowym tytoniem z sziszy. Tylko sześć świeczek, Matrix w tv i płomień z zapalniczki co chwilę rozświetla nam twarze. Lubię patrzeć jak Em przymyka oczy, aż błysk, jak metro w tunelu, śmignie przez całą lufkę i podniesie mu powieki. Wtulam się w wygodne duże ramię i czuję jak przestaje boleć mnie kręgosłup...

Zielono mi, szmaragdowo,
gdy twoja dłoń
przy mojej śpi, niby owoc.
Zielono mi,
bo ty, właśnie ty
w noc i we dnie mi się śnisz
i jesteś moją ciszą
w mieście złym.


16.12.07 17:36:55

Komentuj (8)


So this is Christmas

Już pachnie sos z majerankiem i dużą ilością świeżo mielonego pieprzu. Czekam na Ema, choć skręca mnie z głodu i pięć razy mieszałam już w zwartości patelni, żeby móc oblizać łyżkę. Późna dziś będzie kolacja, a właściwie obiad, bo od śniadania nic nie miałam w ustach...

Ot, ostatni dzień w pracy przed moim niemal dwutygodniowym urlopem, a służbowo i ja i Em przeżywamy peak period. Do tego w nocy śmigniemy do stolicy, odwiedzimy Okęcie. Planujemy kawę o świcie u Sister, która właśnie boryka się ze zmianą pracy...

Kilkanaście godzin spędzanych codziennie w pracy, uniemożliwiało ostatnio gotowanie i wspólne posiłki. A uspokaja mnie to niesamowicie. Wtedy jesteśmy z sobą na bieżąco. Ja wiem co ma w głowie Em, on wie nad czym dumam ja. A teraz chroniczne niewyspanie i przewlekły głód rozmów o ważnych i błahych sprawach, urywane telefony, bo jadę samochodem, bo klient wydzwania, bo bla bla bla.

A za chwilę święta, wyjazdy nasze, przyjazdy innych, cały ten zgiełk.


21.12.07 20:06:10

Komentuj (1)


Życzę, żeby w najbliższych dniach nie trzeba było spoglądać na zegarek,
by hałas był śmiechem, a łzy wyłącznie wzruszeniem.

By każdy zaznał tego, na co najbardziej czeka, czyli np. spokoju,
lub rodzinnego ciepła, lub roztańczonych spotkań, lub stołów uginających się pod jadłem i trunkami...

Albo wszystkiego jednocześnie.

I jeszcze pogody ducha i cierpliwości :)

Ściskam Was najmocniej :*

Oh my love we've had our share of tears
Oh my friend we've had our hopes and fears
Oh my friends it's been a long hard year
But now it's Christmas
Yes it's Christmas
Thank God it's Christmas


24.12.07 10:45:37

Komentuj (4)


More than words is all you have to do to make it real

Hm. Jakoś tak lubię sobie napisać raz w roku co tam mi się przydarzyło. Przyjrzeć się czy bardzo narozrabiałam i pochwalić sama siebie, jeśli się coś udało. Zadziwić się ilością zmian, zachwycić nowymi ludźmi wokół, zadumać nad tymi, którzy zniknęli z pola widzenia.

Mary napisała w swojej notce, że warto być egoistą. Czasami warto i jak przypomnę sobie jak rozstałam się na początku roku z Najmilszym, to tak, tak czasem, trochę, ale warto. Długo później o nim nie pisałam, ale gdzieś z tyłu głowy cichutko przycupła myśl, że żałuję, że dałam się ponieść. Rzadko żałuję czegokolwiek. I gdybym dała się ponieść sercu albo namiętności to pewnie bym nie żałowała. A ja poddałam się jakiemuś złudzeniu, które i ja i Najmilszy pielęgnowaliśmy i z którego ja wyplątałam się w krótkim czasie w sposób nieco egoistyczny, wierząc, że on sobie też poradzi.

I było mi strasznie samotnie. Sister nagle wyniosła się do Wawki. Ex mnie odwiedzał, choć w drugiej połowie roku znowu się obraził. Ale zanim się obraził, to pomógł zdecydować się na współlokatorkę. Rude kosmate stworzenie daje nam tyle radochy, że czasem sama zastanawiam się, czy nie przesadzam z tym kotem...

Rzuciłam się więc w wir namiętności i spędziłam urlop na Wyspie, którego długo bądź wcale nie zapomnę. Wiecie co robi dziś Basista? Przygotowuje się tam do finału programu podobnego do naszego „Idola”.... Trzymam za niego kciuki z całych sił. Wygra, zobaczycie.

I kilka dni po powrocie z IRL poszłam na randkę. I wróciłam. Fizycznie wróciłam do domu i ległam na kanapie z zawrotami głowy od pocałunków na autobusowym przystanku, zaś psychicznie nie wróciłam do siebie do dziś. Nie do końca ustaliliśmy czas, od którego jesteśmy razem z Em, tak jak nie do końca wiadomo kiedy się wprowadził. Niech tylko trwa w nieskończoność. "Chciałbym być dla ciebie tym, kim ty jesteś dla mnie" powiedział mi Em w maju i tego sobie życzę. Takiej bliskości i porozumienia, właściwie nie do wypowiedzenia słowami, choć niektórym się udaje :)

Praca była na drugim planie. Służbowa stabilizacja. Chyba taki miał być właśnie porządek.

Dziękuję za tyle życzeń miłości pod ostatnią notką w poprzednim roku. Spełniły się. To był najbardziej całuśny rok w moim życiu ;)

Dziękuję za cały rok spotkań na tym i innych blogach, np. za to że mogłam przeżywać narodziny Lenki.

Wyobraźni Wam życzę, bo to ona sprawia, że podejmujemy decyzje. Silnego serca, byśmy dawały się mu porywać. Wsparcia – rodziny, chłopa, przyjaciół, kota – bo samotność czy nawet samodzielność jest mniej wesoła od stadnego życia. I zdrówka.

No to buzi. :*

31.12.07 12:15:55

Komentuj (6)

kupa mięci

[Księga gości]

Links

promienie

Colour of Mary
Stula
Toandfro
Miss Mojorisin
Haust inkaustu
Stajlami
Blado i rumiano
Ter-kotka
Agentka ze Świata Dysku
Nagietka
Cierpko
Puciak
Na zawsze Twój
On-line on-air
Sistermoon
Fresz i deliszys
Egoistna
Enjoy the silence
Na niepogody duszy
Komunikator

feszyn

where did u get that
pin up girl
harel tędęses
banana fashion republic
I like the way u mooove
cinema kingdom rush
miss galliano gianni
lanvin

mjuzik

My Music
Brawooo!!Biiiis!!
Moved my brain fulfilled me
team radio
liryki 1 2 3 4 5

papier śniadaniowy

omlet
rzepa
kiełbasa
błękitna ostryga

football

JAGA
The Reds
FCBarca



po zmierzchu