Alice speaks to Cheshire Cat

`Would you tell me, please, which way I ought to go from here?'
`That depends a good deal on where you want to get to,' said the Cat.
`I don't much care where--' said Alice.
`Then it doesn't matter which way you go,' said the Cat.
`--so long as I get somewhere,'
`Oh, you're sure to do that,' said the Cat, `if you only walk long enough.'


`But I don't want to go among mad people,' Alice remarked.
`Oh, you can't help that,' said the Cat: `we're all mad here. I'm mad.
You're mad.'
`How do you know I'm mad?' said Alice.
`You must be,' said the Cat, `or you wouldn't have come here.'


["Alice in Wonderland" Lewis Carroll]

'Nim stanie się tak, jak gdyby nigdy nic nie było'



You can brave decisions
Before you crumble up inside
Spend your time asking
Everyone else's permission:
And then run away and hide


Ilość wydarzeń i spraw do tzw. załatwienia oraz zawiruszenie (nie, nie zawieruszenie) komputera sprawiło, że blog leżał odłogiem.

Wciąż jeszcze nie wygrzebałam się ze spraw mieszkaniowych. Gdy mam ruszyć do spółdzielni ogarnia mnie nagła depresja, jakbym była zupełnie bezsilna. Niezrozumiała niemoc nie pozwala mi na zebranie do kupy wszystkich papierków do umowy. Może podświadomie nie chcę pozbywać się tego mieszkania...

Pozyskałam za to lokatorkę. Jest ruda, sympatyczna i towarzyska, czasami przeistacza się w nieco złośliwą bestyjkę, ale za to nie ma po niej zbyt wiele zmywania.


Podczas weekendu w stolicy, mogłam sobie mieszkać w pięciogwiazdkowym hotelu ze szklaną windą na zewnątrz, która przyprawiała o zawrót głowy nie tylko podczas powrotów do pokoju nad ranem. Albowiem szacowna Firma oprócz tego, że trzymała nas dziesięć godzin w sali konferencyjnej (i to wszystko razy dwa dni), dostarczała także rozrywek w najróżniejszej postaci (np. w postaci Tofika z pewnego sławnego kabaretu...), w tym w formie wina i tańców. Ależ była rumba... Cóż jeszcze? Zaprezentowali nam wyniki finansowe za 2006 – od tego też mógł wirować świat. Prawdą jest jednak, że osiągnięcia i sukcesy Korporacja docenia sowicie.

Szczegóły później. Teraz jeszcze tylko sprawdzę horoskop i zmykam. Nie odespałam tego weekendu, choć dziś już czwartek, więc zaraz pełznę do łóżeczka. Niezmiennie od pojawienia się płyty „9” do snu kołysze mnie Damien R. I mruczenie mojej nowej rudej koleżanki...

You can sit on chimneys
And put some fire up your ass
No need to know
What you're doing or waiting for:
But if anyone should ask?
Tell them I've been licking coconut skins
And we've been hanging out
Tell them God just dropped by to forgive our sins
And relieve us our doubt

You can hold her eggs
But your basket has a hole
You can lie between her legs
And go lookin' for:
Tell her you're searching for her soul

[Coconut skins]

08.02.07 22:38:29

Komentuj (3)




Pewnego dnia...pękło niebo

10.02.07 09:32:52

Komentuj (6)


It’s not always rainbows and butterflies
It’s compromise that moves us along


A przyjedziesz, jeśli będzie padał śnieg?– pyta Kupiec Mieszkania, tak jakbym używała samochodu wyłącznie w słoneczne dni, do tego przy sprzyjającym do kierunku jazdy wietrze. Wręcz przeciwnie, zawsze uważałam, że auto jest najbardziej przydatne wtedy, gdy piździ i leje. Robią mi sprzęgło i wymieniają klocki hamulcowe w Pomarańczce, w związku z tym poruszam się czymś, co się zowie hyundai getz i jest niewygodnym pudełkiem, no ale to nie powód bym miała zaniechać jazzzdyy. Za bardzo to lubię.

Jestem głupio przeczulona na punkcie uwag odnośnie prowadzenia samochodu przez kobiety. Dostałam niezłą szkołę w przeciągu ostatniego roku (a jeżdżę od trzech, prawko mam od .... siedmiu?) i wiem, że to nie jest kwestia płci. To tak jak z tańcem - doświadczenie sprzyja. Ale najlepiej wychodzi mi to, co kocham robić. Kocham tańczyć. Uwielbiam wciskać gaz. I jestem w tym kurna dobra. A jaka skromna...


Jeśli mówimy o nieśmiałości, to znany Mistrz Uników i Krępacji czyli Najmilszy, przypomina się regularnie, ja jednak straciłam tę wyrozumiałość dla wszelkiego rodzaju onieśmieleń i trudności w komunikacji. Wychodziłam mu na przeciw, powoli. Okazuje się, że nawet w tym tempie po prostu go minęłam, a on nie zdążył złapać mnie za rękę, choć w tym decydującym momencie czekałam jeszcze dłużej. Nie mogę być jego terapeutą, bo mam swoje oczekiwania i potrzeby i to właśnie przez ich pryzmat próbowałabym ułożyć nasze relacje. Przyglądam się podejrzliwie swojemu egoizmowi, ale zaraz przywołuję się do porządku. To różnica temperamentów, upodobań.... Każda ludzka relacja wymaga kompromisów. Ale niekoniecznie poświęceń.

[I know where you hide alone in your car
Know all of the things that make you who you are
I know that goodbye means nothing at all
Comes back and begs me to catch her every time she falls…]


11.02.07 21:23:10

Komentuj (8)


Whatever colors you have in your mind…

Mgła taka, że można kroić nożem i upychać w poduszki. W które to już za chwilę się walnę, bo ostatnimi dniami spotkań służbowych wiele i długich.

Ganiając między nimi dopieszczam się łagodząc małe wkurwy, większe jakoś sobie odpuszczam. Ot tak, po prostu. Buszuję w butikach, dogrzewam się w fioletowych promieniach. Planuję urlop. Loty na Wyspę w bardzo atrakcyjnych cenach. Facet na Wyspie w bardzo dobrej formie.

Stay, lady, stay, stay with your man awhile
Why wait any longer for the world to begin
You can have your cake and eat it too
Why wait any longer for the one you love
When he's standing in front of you

[Lay Lady Lay, Bob D.]

14.02.07 22:06:09

Komentuj (9)


Chcenie
Pracy dużo, bo partnerka zza biurka urlopuje szusując. Ja zaś czuję, jakbym roboty miała nie za dwie, a za cztery. Do tego nawiedził mnie Przełożony Warszawski, ale w wybornym humorze i może dlatego nie denerwowałam się specjalnie, choć zwykle tego typu audyty wywołują u mnie lekki stres. A może to nie on, tylko ja jestem dziś nieprzysiadalna?

Martwię się jednak Babcią, którą skaczące ciśnienie przyprawia o zawroty głowy, o Sister, którą były pracodawca przyprawia o irytacje, o Wielkiego Brata może mniej, bo jemu dolega conajwyżej Bratowa, co broni mgr w tym tygodniu.

Ruda już się zadomowiła. Poluje zaledwie od 5.30.

normalnie, powoli
zmierzam do pracy, trzeba przejść przez morze
chcenia, aby do pracy od niechcenia dotrzeć
[Chcenie, Marcin Ś.]


20.02.07 22:31:36

Komentuj (4)


Ciągle ktoś czegoś chce. Spotkań u notariusza, kasy na koncie Szacownej Firmy, czasu, chwili uwagi. Uprzejmości, pięćdziesięciu maili, załatwionych spraw urzędowych. Poumawiana jestem na kilka następnych dni, aż mi się P. obraża, że dla niego już nie starczyło.

A mi też nie starczyło czasu na narty, choć Mała M. namawia od dni kilku na krótki łikendowy wypad, to chyba jednak odwiedzę Babcię, jakem grzeczna wnuczka.

Zmęczenie pozbawia cierpliwości, a przyprawia o zasób niecenzuralnego słownictwa i nieodpartą chęć na carlsberga.

Do tego Valdez miał kiepski układ planet podczas wczorajszego meczu.

Byłam za to na niemym filmie z 1921 r. z muzyką na żywo. Godzina w kinowym fotelu, z bardzo mocną muzyką, działa niezawodnie.

22.02.07 22:58:55

Komentuj (4)


Gotta have some faith in the sound
It's the one good thing that I've got


Wielokrotnie o tym pisałam, że pobyty u Babci ustawiają mnie w należytym dystansie do ludzi i spraw, które jeszcze dzień wcześniej wydawały się nieznośne, konieczne do pokonania, bezsensowne. Wspominam o tym kolejny raz, zapewne nie ostatni, bo niezmiennie zdumiewa mnie – jak to działa. „To” to brak pośpiechu, humor i wewnętrzna siła mojej Babci oraz najjaśniejsza życiowa mądrość, najcieplejsza troska. Łapię pion.

Dochodzę do wniosku, że ostatnio lubię swoją pojedynczość. Chyba po szarpaniu się o obecność Najmilszego, po czekaniu na każdy znak, który potwierdziłby tak długo snute wyobrażenia i nadzieje. Ze odpowiada mi znów system randkowy. Wreszcie, że oni wszyscy są taaacyyy saaamiiii ;) a trzeba ufać wewnętrznym swoim motylkom, czy co tam która ma i czuje.

All we have to see
Is that I don't belong to you
And you don't belong to me
Freedom
You've gotta give for what you take…


Tak to sobie śpiewałam w sobotni poranek, gdy dochodziłam do powyższych wniosków. Można nawet rzec, że dotańczyłam do nich.

Ale żeby nie było, że tak mi w tej pojedynczości świetnie, to zdradzę iż już tęsknię to tych łąk zielonych i wrzosowisk wietrznych szeroko na Szmaragdowej Wyspie rozciągnionych (czy za takie niepatriotyczne parafrazy mogę w naszej RP oberwać...?) , a nade wszystko do tego, który mnie tam powita. Bo w kwestii motyli Basista był i jest bezkonkurencyjny...

Więc tańczę dalej...

I need a man who'll take a chance
on a love that burns hot enough to last
So when the night falls
my lonely heart calls…


Oh I wanna dance with somebody !!!

;-D

25.02.07 19:54:17

Komentuj (6)


Turn the clock to zero, buddy

„Havana - miasto utracone” rozjaśniło nieco poniedziałkowy wieczór, jeszcze skuty lutym. Roztańczona Kuba, zbuntowana, stęskniona, kusząca, okrutna. Pół nocy opowiadałam o filmie Basiście.

Dziś już chlupałam się w rozbabranym mazurskim śniegu. Marzę, by kiedyś mieć tam swoją przystań.

Cóż jeszcze... Ludzie mi się nie zgadzają między sobą, ukradkiem popychają wzajemnie pretensjami, miast pokazać je sobie w cztery oczy. A w pracy, oprócz profesjonalizmu, tak cenię dobrą atmosferę. Bo słowo „wyjaśnienie” nie bez kozery ma w sobie wiele dobrego światła

Inni pracy szukają. Nagle myślą, że skoro ja spełniam się w swoim zawodzie, zarabiam i do tego sprawia mi to przyjemność – jest to recepta również na ich szczęście. Co więcej, gdy zmieniałam pracę w owo powodzenie nie wierzyli.

Ale cóż. Jutro brand new day. Brand new smile. Mimo wszystko, trochę tym ludzi z marsowymi minami rozbrajam.

How many lonely, sleepless nights
How many lies, how many fights
And why would you want to put yourself through all that again?


27.02.07 22:00:41

Komentuj (5)

kupa mięci

[Księga gości]

Links

promienie

Colour of Mary
Stula
Toandfro
Miss Mojorisin
Haust inkaustu
Stajlami
Blado i rumiano
Ter-kotka
Agentka ze Świata Dysku
Nagietka
Cierpko
Puciak
Na zawsze Twój
On-line on-air
Sistermoon
Fresz i deliszys
Egoistna
Enjoy the silence
Na niepogody duszy
Komunikator

feszyn

where did u get that
pin up girl
harel tędęses
banana fashion republic
I like the way u mooove
cinema kingdom rush
miss galliano gianni
lanvin

mjuzik

My Music
Brawooo!!Biiiis!!
Moved my brain fulfilled me
team radio
liryki 1 2 3 4 5

papier śniadaniowy

omlet
rzepa
kiełbasa
błękitna ostryga

football

JAGA
The Reds
FCBarca



po zmierzchu