Alice speaks to Cheshire Cat

`Would you tell me, please, which way I ought to go from here?'
`That depends a good deal on where you want to get to,' said the Cat.
`I don't much care where--' said Alice.
`Then it doesn't matter which way you go,' said the Cat.
`--so long as I get somewhere,'
`Oh, you're sure to do that,' said the Cat, `if you only walk long enough.'


`But I don't want to go among mad people,' Alice remarked.
`Oh, you can't help that,' said the Cat: `we're all mad here. I'm mad.
You're mad.'
`How do you know I'm mad?' said Alice.
`You must be,' said the Cat, `or you wouldn't have come here.'


["Alice in Wonderland" Lewis Carroll]

'Nim stanie się tak, jak gdyby nigdy nic nie było'



Pomyliłem ulice. Czy ja to ty?

Weekend w stolicy, w której zgubiłam się razy kilka, a raz to nawet niemal całkiem, aż musiałam zatrzymać się przy tabliczce „<- Plac bankowy 100m” aby Siostra mogła mnie w tym bezruchu namierzyć i uratować.

Szkolenie, błądzenie, zwiedzanie Siostrzanego lokum, w którym zmęczenie rozłożyło mnie po kilku godzinach gadania, w niedzielę szybki rajd po butikach i obiadek u Wielkiego Brata, a to wszystko spięte klamrą pokonywania kilometrów w niezbyt przyjemnych warunkach pogodowych.

Ach, jeszcze Najmilszy, smutny, ale z jakąś pretensją, zostawia mi czarne bursztyny w samochodzie...

Dziś już wiosennie, umówiłam się do Fryzjera za tydzień, umówiłam się z A. na plotki i becherovkę we środę, z Eksem jutro na kolację. Czuję, że mnie nosi, że unosi mi poły płaszcza, który lada moment zamienię na trencz. Odliczam: tydzień do wylotu.

Wracam do treningów, zaniechanych po wypadku. Nieco lżejszy program, choć po piątkowych zajęciach czułam zakwasy w każdym najmniejszym mięśniu. Pojutrze idę potańczyć łacinę i mało, mało, chciałbym mocniej, dłużej, więcej, aż do wykręcania mokrej koszulki, ale nie mogę się forsować.

No, to mamy marzec. A wiadomo, w marcu jak w garncu. Para buch.

05.03.07 22:11:29

Komentuj (4)


Why you're so far away when I'm still so close

Śmigam sobie we mgle i podziwiam rozlewiska Narwi i drę się z ... Shakirą:

You don't even know the meaning of the words “I'm sorry”
You said you would love me until you die
And as far as I know you're still alive, baby…


A Carlos gra…Brzdąka. A ja się normalnie wzruszam. I drę się, aż mijająca mnie vectra na poznańskich rejestracjach wyrównuje przy wyprzedzaniu, żeby przyjrzeć się – o co chodzi?!

A potem, po późnym powrocie z pracy, wieczor z Eksem: sałata z rucolą i pomidorkami cherry, łosoś, wybierane przez pół godziny białe winko i damsko-męskie analizy, które doprowadziły do tego samego wniosku co zawsze...

It should be illegal to deceive a woman's heart

06.03.07 23:14:10

Komentuj (4)


Virtual Insanity is what we're living in

Stula, łasico, przez Ciebie przyznaję się do tego, że....

I. W piwnicy bloku, w którym mieszkałam jako siedmiolatka, chłopcy starsi o jakieś dziesięć lat mieli „klub”. Chłopak, który nim rządził miał młodszego brata, który zabierał nas tam pod nieobecność starszych. Ściany były oblepione plakatami z roznegliżowaną Sabriną, stał tam najprawdziwszy bumbox. No i leżały stosy gazet przywożonych zza granicy przez jakiegoś wujka, który jeździł ciężarówką po świecie. To był mój pierwszy kontakt z pornografią.

II. Gdy byłam zakochana w V. potrafiłam polecieć tylko na kilka dni na Wyspę, właściwie w tajemnicy przed wszystkimi... albo ściągnąć go na weekend do Krakowa. Do tej pory wspominam to, jako najbardziej intensywny seksualnie czas....

Jeju, jak trudno wymyślić te 5 rzeczy...???

III. W dzieciństwie nie znosiłam mojej Siostry. Gdy przyjechała jako noworodek ze szpitala, powitałam ją pytając rodziców: ” Po co nam ona? Przecież bez niej też było dobrze?”. Tak też sadziłam przez kilka następnych lat. Tak też się zachowywałam. Bywałam okropnie wredna. Dziś oddałabym za nią siebie.

IV. Gdy mam niewytuszowane rzęsy czuję się niepewnie... Chore, co?

V. Mam naprawdę dużą tolerancję stężenia alkoholu we krwi. Czasami aż zastanawiam się, czy to już nie jest przypadkiem alkoholizm? :)

Wywołuję Brak 5 HT alias Panią Irenkę, Salami, Normalkę , Onakową i Atramentową :)

When things are big that should be small
Who can tell what magic spells we'll be doing for us
And I'm giving all my love to this world
Only to be told
[JAMIROQUAI]


08.03.07 22:46:28

Komentuj (6)


Kupiłam ładny błyszczyk, umówiłam się na randkę z przesympatycznym człowiekiem, pakuję się na urlop po zachodniej stronie Szmaragdowej Wyspy. Czyli tam, gdzie zawsze chciałam wrócić.

Czas marcowy, czas który temperaturą wiatru przypomina minione niepokoje, datami w kalendarzu pokazuje najtrudniejsze doświadczenia. Mija czwarty rok.

Bo to nie prawda, że czas leczy rany. Bo to rozpamiętywanie o tej porze roku, choć bolesne, ma w sobie jakieś ukojenie jednocześnie. Tak jakby myślenie o Jej braku przynosiło Jej obecność.

...she's turning blue
such a lovely color for you…


12.03.07 22:37:48

Komentuj (6)


I am going where streams of whiskey are flowing

Siedzę sobie u Wielkiego Brata, zamknięta na 2 spusty. Muszę się jeszcze raz spakować, a przedtem uprasować i wieczorem wystartuję na urlop. Tymczasem spożywam śniadanko wysmarowane żurawinowym chrzanem. Lenię się.

Służbowy telefon zostawiony w oddziale dla mojej drogiej współpracownicy M., dzięki której jednak dochodzą mnie wieści niczym z wojennego frontu. Bo zbliża się koniec kwartału i walczymy.

Gdyby nie to, że czekają już na mnie okoliczności przyrody nad oceanem i dwóch czarujących kolesi - Mr Basista i Mr Guiness, mogłabym zaryzykować stwierdzenie, iż wykorzystywanie zaległego urlopu w marcu nie jest dobrym pomysłem pracodawcy.

A tak, cóż... Trzymcie kciuki za pogodę :)

When the world is too dark
And I need the light inside of me
Ill walk into a bar
And drink fifteen pints of beer
[Pogues]



15.03.07 09:47:48

Komentuj (7)


What goes around comes back around

W środę spędziłam w pracy jakieś 12 godzin, chcąc skończyć wszystkie sprawy i sprawki przed urlopem, więc do stolicy dotarłam późno w nocy. Samochodem zaopiekował się P., na codzień pomocny w oddziale korporacji w stolicy, tym razem przeszedł samego siebie. Nie dość, że garażował Pomarańczkę przez cały mój pobyt w Irl, to jeszcze oddał mi ję wypucowaną na zewnątrz i w środku, z ponaprawianymi bajerami, na które zawsze brakowało czasu. Pilotował mnie też przez stolicę do lokum Sister, gdzie nocowałam po powrocie.

Tak się jakoś złożyło, że na lotnisko odprowadzono mnie rodzinnie – akurat wszyscy chcieli i mogli. A tam – scena jak z romantycznej komedii... Najmilszy czeka przy bramkach, niespodziewanie, nie podoba mi się to i zaraz mu o tym mówię. Jednak spokojnie przedstawiam go rodzince, która kolejkuje z moim bagażem ukradkiem nas podglądając, ja zaś zastanawiam się po co przyszedł, bo chyba nie po to żeby mi pomachać z tarasu. Nie patrzy mi w oczy, zadaje pytania o pracę, urlop. Generalnie nic z tego nie wynika. Przecież ja właśnie lecę do faceta, z którym notorycznie mam romans...

W końcu daję mu do zrozumienia, że wołałabym wrócić do Siostry i Wielkiego Brata z Bratową, którzy chyba wymienili już plotkarskie uwagi na temat wszystkich pasażerów w kolejce. Wówczas Najmilszy wyciąga kopertę z listem, szepcze, ze mnie kocha i wychodzi. Mnie trafia szlag, a jednocześnie włącza mi się wizja jakiegoś filmowego pożegnania na lotnisku, więc minę muszę mieć ciekawą. W liście jest to samo. Że mnie potrzebuje, ze chce bym była, a nie bywała...jedyna myśl w mojej głowie brzmi: za późno.

P. zajął się samochodem, Eks Rudą, Najmilszemu zebrało się na wyznania, a ja leciałam do Basisty. Jak się okazało, na tym się nie skończyło...

And now you want somebody to cure the lonely nights
You wish you had somebody that could come and make it right

But I ain't somebody with a lot of sympathy
You'll see..


20.03.07 19:14:00

Komentuj (9)


And all of what I feel I could show You tonight

Niemalże prosto z lotniska, ledwie zahaczając o mieszkanie Basisty, trafiam na dance floor w trzypoziomowym klubie, z ośmioma barami. Właściwie nie ma wątpliwości, które z nas są foreign, a które to Irlandki. Jest około 3 stopni C’, dziewczyny są w szortach i sandałkach, bez rajstop. Bez kurtek. Basista śmieje się, że za chwilę będą tak pijane, że nic już nie będą potrzebowały.

Parkiet jak w kraju, pełna stylizacja, tuniki w popartowe wzory i legginsy, Nelly Furtado u dj’a. Wychodzimy po 3.00, gdy ochrona klubu ogłasza koniec imprezy. Jeden z właścicieli tego miejsca, wygląda jak żywcem wyjęty z rodziny Soprano, przywołuje mnie do siebie i zaprasza na sobotę, chce ze mną potańczyć.

Ale w sobotę jest Saint Patrick’s Day, wiem już wtedy, że mam go spędzić po drugiej stronie wyspy.

No you don't mean no nothing at all to me
But you got what it takes to set me free
Oh you could mean everything to me

From my hands I could give you
Something that I made
From my mouth I could sing you another brick that I laid
From my body I could show you a place God knows
You should know the space is holy
Do you really want to go?


Skały wynurzające się z oceanu, ocean rozbijający się o skały, szara, lśniąca woda ogłuszająca szumem, wręcz hukiem i zieleń trawy aż po horyzont. Południowo-zachodnie wybrzeże, piździ, rzecz oczywista, i padają poziome mżawki, ale jest pięknie.

Lądujemy w tzw. mobile home na Banna Beach, na plaży popularnej wśród surferów. Ja, Basista i Pięknooki – jego kolega. Jest kitesurferem, ma śliczne długie rzęsy i wilgotne zielone oczy, no i ciało składające się chyba wyłącznie z bosko kształtnych mięśni. Zwraca się do mnie per „Kocie”. Po dniu pełnym wrażeń lejemy Paddy whiskey i trochę wina, aż w pewnym momencie czuję na ramieniu wargi Pięknookiego i rękę wpełzającą po moim udzie, aż pod szorty, pełniące rolę pidżamki. Jego język jest przyjemnie szorstki, a opuszki dłoni twarde od trzymania lin latawca, ale mięknę pod wrażeniem jego delikatności. Basista zabrał mnie po kilkusekundowej chwili, ale zdążyłam poczuć jump joop’a. Poczuć...

22.03.07 17:56:07

Komentuj (6)


Whiskey in the Jar

W dzień Sw. Paddy’ego przemierzaliśmy wybrzeże dosłownie wzdłuż brzegu oceanu, przez chwilę promem, przez Listowel, do klifów Moher, których niestety nie było widać zza mgły. Obejrzałam za to mecz rugby z tłumem rudych kolesi w tradycyjnym irlandzkim pubie. W żyłach już od dwóch dni płynął mi guiness, więc każdy kolejny pint po prostu we mnie wsiąkał.

Ten wieczór postanowiliśmy spędzić na bar tour, pijąc każdą kolejkę w innym pubie. Pięknooki był tym bliżej, im dalej odchodził Basista. Właściwie już wracaliśmy, gdy taksówkarz pokazał nam hotel, w którym odbywała się jakaś wielka impreza dla motocyklistów. Nie zważając na napis „BIKERS ONLY” zrobiliśmy pewne miny i chyba wyglądaliśmy interesująco, bo mimo, że odpowiedzieliśmy bramkarzowi, że nie mamy pieczątek (nie wspominając o braku motocykli...) ten tylko szpetnie przeklął i pokazał na drzwi wejściowe. Ja w beżowym trenczu, Pięknooki w szarej kangurce, tylko Basista miał skórzaną kurtkę, więc wysłaliśmy go po piwo. Wrócił z guinessami i informacją, że są za darmo.

Wielki koncert dla harleyowców, świetna kapela grała covery AC/CD, Killers’ów, Zeppelinów, System Of a Down, Metallicę... Za mną Basista, przede mną Pięknooki, a ja czułam się jak w remake’u teledysku Type O Negative, tylko byłaby to wersja „My boyfriend’s boyfriend”.

W domu we trójkę zalegliśmy na kanapie, splątani nogami, próbując oglądać film, była chyba 4 rano. Wciąż kręci mi się w głowie, gdy myślę o tym, jak skończył się tamten wieczór. Nigdy nie zapomnę, jak w mroku lśniły mu oczy. Jak kotu.

See these eyes so green
I can stare for a thousand years
Colder than the moon
It's been so long
And I've been putting out fire
With gasoline


Chyba po prostu mam słabość do basistów i kitesurferów...
Bo w życiu czasem trzeba sobie polatać. Bo liczy się tylko rock’n’roll ;)

24.03.07 12:06:58

Komentuj (4)


It's times like this when I just can't stop

Słońce weszło w znak Barana. Czuję, że mam ochotę posprzątać, tak w mieszkaniu jak i w głowie, kupić kilka nowych rzeczy do kuchni, jeszcze parę do kosmetyczki. Czuję, że kwietniowy wiatr wieje mi w plecy. Ja nie mijam dni, godziny nie upływają, ja się z nimi nie rozprawiam – rozgrywam z nimi zawody. Na czas, na siłę, na zdolności.

Znów zasuwam na treningach i z uwagi na powypadkowy kręgosłup wzmacniam plecy, ale chcę się zmęczyć i wyżyć, poczuć każdy mięsień. Jeśli to wiosenne przesilenie, to niech trwa.

Słucham mocnych babeczek z The Gossip i Guano Apes, słucham ostrych menów z System Of... i Beastie Boys też. Taki to mam ostatnio rytm życia.

A nasze chłopaki pięknie grały, a jaki ten Boruc przystojny, nawet w tych kosmicznie srebrnych gaciach. Choć może to i dobrze, że operatorzy nie musieli pokazywać go częściej.

No i co tam jeszcze?

Dostaję sms’a od Em ( tego sympatycznego z randeczki), z pytaniem: „5:0 – czyż to nie romantyczne?” Jutro randka nr 2. Co ja mam na siebie włożyć???


BBoys to the early morn
BGirls be rockin on and on
BGirls to the break of dawn
BBoys be rockin on and on


26.03.07 22:36:58

Komentuj (2)


No hidden catch no strings attached

Em od dzień dobry po dobranoc, dwa dni temu uniósł mnie na wysokość 30 cm i tak już zostało, na wkurwy i na absurdalne pomysły i na głośny śmiech. Bo chachamy się ciągle. Budzi mnie cichym schrypniętym głosem, a roześmianym kołysze do snu. A ja uśmiechem zahaczam o poduszkę i wielce prawdopodobne, że śpię z takim wyszczerzem aż do świtu, i dalej, do pierwszej kawy, bo ciągle mi wesoło, bo on mi ze łba nie wychodzi. Nie możemy się nagadać, jesteśmy siebie głodni, ciekawi, co po milczącym Najmilszym wskazuje mi, czego to właśnie mi brakowało...

I do siebie się śmieję, że się wkręciłam, że mam maślany wzrok, że chęć mam ogromną na przebywanie z Em. Szczeniacko kręci mi się w głowie, gdy czuję, jak delikatny jest gdy całuje. Ale dawkujemy się sobie. I nie wiem co myślę, choć wiem o kim, i boję się, że zbyt szybko, że za bardzo mi zależy. A Siostra mówi: I o to chodzi!!

I've been running like you
Now you understand why I'm running scared
[Freelove,DM]


29.03.07 22:43:22

Komentuj (7)

kupa mięci

[Księga gości]

Links

promienie

Colour of Mary
Stula
Toandfro
Miss Mojorisin
Haust inkaustu
Stajlami
Blado i rumiano
Ter-kotka
Agentka ze Świata Dysku
Nagietka
Cierpko
Puciak
Na zawsze Twój
On-line on-air
Sistermoon
Fresz i deliszys
Egoistna
Enjoy the silence
Na niepogody duszy
Komunikator

feszyn

where did u get that
pin up girl
harel tędęses
banana fashion republic
I like the way u mooove
cinema kingdom rush
miss galliano gianni
lanvin

mjuzik

My Music
Brawooo!!Biiiis!!
Moved my brain fulfilled me
team radio
liryki 1 2 3 4 5

papier śniadaniowy

omlet
rzepa
kiełbasa
błękitna ostryga

football

JAGA
The Reds
FCBarca



po zmierzchu