Alice speaks to Cheshire Cat

`Would you tell me, please, which way I ought to go from here?'
`That depends a good deal on where you want to get to,' said the Cat.
`I don't much care where--' said Alice.
`Then it doesn't matter which way you go,' said the Cat.
`--so long as I get somewhere,'
`Oh, you're sure to do that,' said the Cat, `if you only walk long enough.'


`But I don't want to go among mad people,' Alice remarked.
`Oh, you can't help that,' said the Cat: `we're all mad here. I'm mad.
You're mad.'
`How do you know I'm mad?' said Alice.
`You must be,' said the Cat, `or you wouldn't have come here.'


["Alice in Wonderland" Lewis Carroll]

'Nim stanie się tak, jak gdyby nigdy nic nie było'



Show me how you do that trick
The one that makes me scream
The one that makes me laugh


Mam w głowie wielki czerwony napis, migające neonowym światłem imię na E, skrzynkę zapchaną esemesami, bo żadnego z nich nie chcę usunąć, mimowolny głupawy uśmiech. Oraz tysiąc sto czterdzieści tajemnic i wątpliwości, które roztrząsam z najprawdziwszym przekonaniem, że i tak nic nie wymyślę.

Dlaczego łatwiej było przyjąć dłonie Pięknookiego zamykające się na moim udzie lepkim od whiskey, niż nieśmiało drżące palce Em sunące po moim przedramieniu? Dlaczego z zadowoleniem patrzyłam jak w ślicznych oczach kitesurfera grało pożądanie, a Em trzymam na dystans? Dlaczego zanim na dobre się w siebie zapatrzymy, chcę wiedzieć o nim jak najwięcej?

Śmiech głośny, uśmiech szeroki, chichotanie w kącie. To widać, słychać i... czuć?

Show me how you do it
And I promise you I promise that
I’ll run away with you
[Just Like Heaven, The Cure]


01.04.07 16:48:58

Komentuj (5)


I want another first kiss like this

Póki co, wszystko jest pierwsze. Pierwsza wizyta w mojej dziupli, pierwszy pęk kwiatów, pierwsze objęcia w rogu kanapy, pierwsze trudności z pożegnaniem się przed wyjściem.

Jestem zawirusowana grypą, lekko zasmarkana, mam zwolnienie do czwartku, więc znalazł się świetny pretekst do odwiedzin. Do zaserwowania popisowej pomidorowej. Do tulenia. Jeju, jak on się nadaje do przyklejania. Na całej długości i szerokości. Chowam się w przepastnych ramionach, wtulam w nos w zagłębienie za uchem i świat mi się może skończyć, a przecież dopiero się zaczyna.

03.04.07 14:48:09

Komentuj (6)


Wesołych

Świąt, które przyniosą nam pewność,
Że wiara czyni cuda.

Dużo uśmiechów, słońca i odpoczynku :*
_____________________________________________________________________


Nie liczy się nic, liczą się przyspieszone tętna

Nudzę się potwornie, przeczytałam już wszystkie horoskopy, swoje i Ema też, i wspólne i nadal się nudzę, marudząc Małej M przez komunikator. Ona siedzi w pracy i też ziewa. Ja nadal choruję. Em podoba mi się coraz bardziej. Małej M. też się podoba, bo go wczoraj obadali z JJ’em, przy okazji krótkiej wizyty w celu nawiedzenia mnie chorej.

„Fajny, wyluzowany koleś” pisze mi dziś. „I do tego rozumie, o czym mówimy”. Ano właśnie. I ogląda ze mną mecz Roma – Manchester. Całuje dłonie. Doprawdy, skąd on się wziął na mojej kanapie?

Owa fajność nieco zagłusza zgrzyty, jakie dochodzą mnie przez słuchawkę służbowego telefonu. Oj, będzie draka. Po świętach wszak wchodzę w nowy kwartał, ale chwilowo jestem bardziej zainteresowana kształtem jego ramion, gdy schyla się i całuje mój brzuch.

05.04.07 16:18:51

Komentuj (7)


and I want you
you are the perfect drug

Doświadczam Em tak szybko, a wcale się tego nie boję. Poznał moją rodzinę przy świątecznym stole, kilka godzin później ja siedziałam na przeciwko jego bliskich. Wszyscy przypadli sobie do gustu, bo wszyscy są uśmiechniętymi ludkami. Jak my.

Gdy chorowałam, spędziliśmy Wielki Tydzień tylko we dwoje, ale wczoraj w pubie i tak nie docierał do nas otaczający gwar. To są uczucia, których niemal można dotknąć.

Czy to się wie, że to TEN?

A gdy kocha mnie, tak mocno przytulony do moich pleców, tonę w czułości, w sile, w pożądaniu, od którego cały ranek brak mi tchu i trzęsą mi się ręce.

you make me hard when i'm all soft inside
I see the truth when i'm all stupid-eyed
the arrow goes straight through my heart
without you everything just falls apart

my blood just wants to say hello to you
my fear is warm to get inside of you
my soul is so afraid to realize
how every little bit is left of me


10.04.07 20:04:32

Komentuj (10)


Come on, wild thing

Wiosenka jak ta lala. Choć zawsze twierdziłam, że zakochać się na wiosnę to zbyt popularne... A tu wpadłam po uszy, na łeb na szyję.

Dni tętnią Emem, noce pulsują Emem, zasypiam zdyszana miłością, budzę się ze spokojnym oddechem i policzkiem na jego ramieniu. W łazience dyżuruje już jego szczoteczka do zębów.

Organizujemy wypady za miasto, grilla u dziadków Ema, wypady do knajp. Pokazujemy się wzajemnie naszym znajomym, obserwujemy i cieszy, że umiemy się bawić 3 minuty od siebie, a przy tym w sekundę złapać się wzrokiem.

Jest mocny. I wtedy, gdy trzyma w dłoniach moje biodra, i gdy rozmawia o biznesie. Jest ciepły, wzrusza się do łez, gdy opowiadam mu o tym co było. Ciepły drań.

Twierdzi, że się ze mną ożeni i jest przy tym zaskakująco poważny.

Wild thing, I think you move me
But I gotta know for sure
Come on and hold me tight
Oh you move me


16.04.07 20:08:05

Komentuj (11)


Znów

Kilka dni oderwanych od normalnego trybu życia: pracy i spotkań z Em, albowiem korporacja zesłała mnie na szkolenie w bielsko-białe i cieszyńskie okolice. Ach piknie tam, ale cóż z tego, skoro nie wyściubiłam nosa poza hotel, tak nas tresowali intensywnie, a wieczorami wyżywali imprezowo, aż po świt.

Wrażeń towarzyskich bez liku, com się wytańczyła to moje, a i warsztaty były pierwszej klasy. A tęsknota budziła mnie i kołysała, bo tak mi się chciało do jego ramion i ust, jak do nikogo przedtem.

W ogóle, to co się dzieje jest jak nigdy dotąd, budzę się o 5 rano i już mam ochotę go zjeść, nie mówiąc o tym co dzieje się wieczorami, gdy ciało pręży mi się i wije zupełnie jakby poza moją wolą – wystarczy, że na mnie spojrzy.

„Lubię z tobą być” mówi mi i to proste zdanie oddaje to, co jest poza seksem. Wszystko. Lubię spędzać z nim czas. Bez końca.

Nakręcamy się wzajemnie, mamy tysiące pomysłów, w tym z pięćset absurdalnych, z których zaśmiewamy się zalegając na kanapie i plując różowym zinfandelem, łażąc po skansenie w Kiermusach, a potem kochamy się długo długo i też się śmiejemy...

A ja bez ciebie
Jakby bez ręki
Jak niebo bezchmurne
Które traci błękit...


23.04.07 18:51:45

Komentuj (7)


Szefowie czołgają mnie od początku kwartału. Jest ciśnienie, ale zarobiłam im tyle kasy w tym tygodniu, że chyba wreszcie odczepią się. Poza tym, tydzień wolnego niemal gwarantuje zmniejszone ilości kontaktów z przełożonymi. Nawet jeśli z Szefem Lubelskim oglądam w knajpie półfinały LM, nawet jeśli prawidłowo typuję wyniki i potem przepijamy cała wygraną, to ciągle jest to człowiek który mnie obserwuje, ocenia, decyduje o tym co mnie bezpośrednio dotyczy. Uczy mnie to ograniczonego zaufania, czujności w stosunku do ludzi, a nie przychodzi mi to łatwo. Bom ufna i naiwna, oj tak. Ale wolę wierzyć w ludzi, niż zakładać ze większość z nas to zdesperowane skurwysyny.


Jest piątek, tygodnia koniec i początek, a ja za chwilę oddam się weekendowemu rozluźnieniu, mam w perspektywie bujanie na koncercie Masali i kilka ciemnych piw.

Podstawowa sprawa, metoda życia to muzyka
Kto poszukuje prawdy ten uszu nie zatyka
Kto poszukuje guza ten zaczepia i fika
Kto poszukuje szczęścia temu nigdy nie styka


27.04.07 19:14:58

Komentuj (6)


We couldn't get closer than this

Drepczę sobie po butikach i śmigam po mieście, albowiem spraw urzędowych, pracowych i towarzyskich bez liku. Obowiązkowo wpadam po buziaka do Em i zamiast 5 minut spędzam z nim 25.

Zachowujemy się jak głupiki, patrząc sobie w błyszczące oczęta, uśmiechając się maślano i śliniąc na własny widok. Co tam widok, wystarczy że sobie przypomnę jak opiera mnie o ścianę pod prysznicem...

Planem na długi weekend jest brak planu, choć zarys wizji koncepcji projektu umiejscowiony jest na Suwalszczyźnie, wraz z Grupą Wsparcia, ruszamy popedałować przez wigierskie wertepy. Zimno i pada, Mała M. która już tam walczy, każe zabrać wszystkie wełniane ciuchy i najgrubsze śpiworki i jeszcze coś ciepłego. Wódkę? Bimber?

Zupełnie nie martwiłam się o to, jak zostanie przyjęty Em do GW, wdziałam, że rozbroi ich pierwszym uśmiechem. Luz, naturalnie pasujemy do siebie i swoich światów, nie muszę się obawiać, czy będzie dobrze się czuł wśród moich przyjaciół, czy na pewno powinnam go zabierać na mecz z Szefem L. Cóż za odmiana po Najmilszym...

Każde z nas ma swoje pasje, swoją pracę, w której spędzamy bardzo wiele godzin, swoich przyjaciół. Miejsca, historie, demony z przeszłości. Teraz dopiero to wszystko nabiera sensu.

We're so wonderfully wonderfully wonderfully
Wonderfully pretty
Oh you know that I'd do anything for you
We should have each other to tea huh?
We should have each other with cream
Then curl up by the fire
And sleep for awhile
It's the grooviest thing
It's the perfect dream
[Love cats, Cure]


30.04.07 14:44:15

Komentuj (5)

kupa mięci

[Księga gości]

Links

promienie

Colour of Mary
Stula
Toandfro
Miss Mojorisin
Haust inkaustu
Stajlami
Blado i rumiano
Ter-kotka
Agentka ze Świata Dysku
Nagietka
Cierpko
Puciak
Na zawsze Twój
On-line on-air
Sistermoon
Fresz i deliszys
Egoistna
Enjoy the silence
Na niepogody duszy
Komunikator

feszyn

where did u get that
pin up girl
harel tędęses
banana fashion republic
I like the way u mooove
cinema kingdom rush
miss galliano gianni
lanvin

mjuzik

My Music
Brawooo!!Biiiis!!
Moved my brain fulfilled me
team radio
liryki 1 2 3 4 5

papier śniadaniowy

omlet
rzepa
kiełbasa
błękitna ostryga

football

JAGA
The Reds
FCBarca



po zmierzchu