Alice speaks to Cheshire Cat

`Would you tell me, please, which way I ought to go from here?'
`That depends a good deal on where you want to get to,' said the Cat.
`I don't much care where--' said Alice.
`Then it doesn't matter which way you go,' said the Cat.
`--so long as I get somewhere,'
`Oh, you're sure to do that,' said the Cat, `if you only walk long enough.'


`But I don't want to go among mad people,' Alice remarked.
`Oh, you can't help that,' said the Cat: `we're all mad here. I'm mad.
You're mad.'
`How do you know I'm mad?' said Alice.
`You must be,' said the Cat, `or you wouldn't have come here.'


["Alice in Wonderland" Lewis Carroll]

'Nim stanie się tak, jak gdyby nigdy nic nie było'



Original of the species

Dyżur jaki dziś pełnię w miejscu pracy polega na wgapianiu się w mokre szyby i wzdychaniu. Wbrew pozorom jest sporo do zrobienia, ale ja mentalnie znajduję się w Suwalskim Parku Krajobrazowym, przemierzając jego garby i topiąc oczy w błyszczących jeziorach. Cudowna kraina,
wietrzna pogoda, roześmiana wyprawa.

Dobrze mi się podróżuje z Magikiem, choć usztywnienie na jego nodze uniemożliwiło wejście na wszystkie punkty widokowe i we wszystkie ukryte przed tłumami miejsca. Ale i tak napatrzyłam się, napawałam zielenią, widokami i wiatrem zapierającym dech. Nieśpiesznie, beztrosko, pięknie
po prostu pięknie.

Druga połowa wycieczki z tylnego siedzenia samochodu była mniej aktywna, zajmowała się głównie sobą. Z resztą Grupy Wsparcia spotkaliśmy się na piętrowych łóżkach w agroturystycznym gospodarstwie i przy ognisku, gdzie m.in. tańczono „suwalczyka” i opowiadano o karkołomnych ewolucjach zaliczonych przez co poniektórych na stromych pagórkach tras rowerowych.

Wrażeń bez liku, a czas jakby zatrzymał się kilka razy w ciągu tych dwudziestu paru godzin, odetchnęłam, zwolniłam…

Baby slow down
The end is not as fun as the start
Please stay a child somewhere in your heart


02.05.06 15:37:03

Komentuj (3)


masztów cichy śpiew

Pomysł zjedzenia obiadu w Kei w Węgorzewie został szybko podchwycony i bardzo sprawnie zrealizowany. Słońce, włajażer, jeziora. Nawet turystyczne tłumy już się rozchodziły z mazurskich deptaków, kończąc majowy długi łykend oddając nam przestrzeń, byśmy mogli złapać oddech. Zazdrościliśmy mijanym postaciom wysmaganych na czerwono lic, bo ponoć wiało i kładło. Ach jo…

Pobujaliśmy się w zaprzyjaźnionym Tangu, powspominaliśmy jak to drzewiej bywało. Gdy na ten przykład wydawało nam się mało możliwe stawianie grota bez pomocy osób trzecich a nawet drugich. Potrzebne były jeszcze ze dwie osoby z pagajami i jedna, najmniejsza, ale za to do spraw metafizycznych, czyli modlenia się, by nas nie zwiało na mieliznę. A teraz, panie, technika… Nic to, powrócimy, popływamy. Niech no tylko JJ swej łupince miecz zamontuje…

Wystarczy tylko napatrzeć się na błyszczącą taflę, naoddychać wiatrem z jeziora, nagrzać słońcem i w środku robi się cicho i spokojnie, za to na zewnątrz pojawia się taki nieposkromiony uśmiech i enerrrrgia.

04.05.06 08:54:13

Komentuj (12)


Wiosna, panie sierżancie

Zostawmy to i chodźmy na spacer, mówimy sobie wczoraj z E. umawiając się na spotkanie. Ciepły wieczór, ulice spływają ludźmi do knajp i ogródków piwnych. Przyglądam się im czekając na E, większość odwzajemnia mój wzrok. Szukają, polują. Nawet uśmiechnięci policjanci w radiowozie, którzy zatrzymają ruch na ulicy w centrum, zapraszającym gestem zza szyby dedykują mi przejście.

W zasadzie wszyscy wyglądają tak samo. Niewiele dziewcząt opanowało sztukę poruszania się w butach z paseczków, na obcasach. Do tego rybaczki. I torebusia. Niewielu chłopców umie zahaczyć słowem tak, by złowić uwagę. Większość przylepia się oczami, na tym poprzestając. Czasem panna kuśtykając wdepnie w takie lepkie od piwa spojrzenie i wychodzą razem. Od pomaga jej iść, ona podtrzymuje mu ten wzrok i nadal wyglądają, tak samo, ale jakoś w duecie jest mniej czasu na zagłębianie się w szczegóły.

A my się zagłębiamy, „wkręcamy”, jak mówi A. Poszłyśmy sobie z nudnego wykładu na piwo, o godzinie 11.00. Wnikamy. Gdy na zajęciach coraz częściej siadałyśmy obok siebie, ktoś zapytał czy jesteśmy siostrami, ponoć w podobny sposób odgarniamy włosy, gdy się śmiejemy. A. jest osóbką uroczą, ma zbliżony do mojego sposób dziwienia się kobiecości oraz pokrewne mi wątpliwości co do męskiego świata. Zaś skłonność do pikantnego jedzenia pozwoliła nam to odkryć.

- Jak mam go wyczuć – pyta A.- on mieszka w innym mieście, potrafi nie odzywać się przez kilka dni, ale jak przyjeżdża to świat mi wiruje. Chciałabym go lepiej poznać, na przykład wyjechać z nim gdzieś, spędzić czas na neutralnym gruncie, wiesz, żeby nie było... Jasne że mam na niego ochotę, ale nie tak od razu, co? Ale nic mu pierwsza nie zaproponuję, jestem staromodna i krępuję się – mówi do mnie atrakcyjna, pewna siebie dziewczyna i śmiejemy się, śmiejemy nad własnymi rozterkami.

Chłopaki, bądźcie odważniejsi na wiosnę!

A później to już o fru fru falbankach przy letnich bluzeczkach,
o sandałkach, które są odpowiednie do pracy, o tym jak barman lejąc nam żubra w ogródku przy teatrze, spina biceps w podwniętym rękawku t-shirta, bo przecież ciepło jest i „wszystko kwitnie i eksploduje”...

„Kolor i zapach wirują w głowie,
mocno oddychaj i poczuj to w sobie...”


07.05.06 18:37:17

Komentuj (12)


Remonty, renowacje, okolicznościowe dewiacje

Minęły okrągłe jubileuszowe jedenaste urodziny „dzieńdobry” liczone w miesiącach. Fantastyczna, niepowtarzalna okazja by zrobić remoncik, nieprawdaż?

Z tego miejsca chciałabym (pozdrowić miłośników dewiacji … yyy.. hibernacji na całym świecie) podziękować Pani Brak 5HT, jedynej mi znanej i ulubionej mej Dewiantce za:

najlepsze chęci zrozumienia mnie, np. dlaczego nie może tu być ciemno, tylko promiennie, a co za tym idzie trzeba zwiększyć przepustowość, znaczy transparentność, znaczy przezroczystość tego białego pola.

za podłużne poziomo wpisy

za cierpliwość w odbiorze w chwilach, gdy wątpiłam we własne możliwości komunikacyjne przy użyciu gg.

za talent ogrodniczy, a więc wyplenienie krzaków czyli ciągów znaków chińskich w miejscu śćżźó

za dociekliwość w sprawdzaniu, jak wyglądamy w świetle IE, a jak w blasku Firefoxa

za bezinteresowne adminowanie (choć wiadomo, z Dewiantami bywa różnie, a więc z ich filantropią tudzież..)

Dzięki.

I samych dobrych wrażeń Wam z „dziendobry” w letniej sukience

PS. Ponoć najlepiej leży w rozmiarze 1024x768


10.05.06 18:44:01

Komentuj (9)


Polepiona

Niebo zasnute chmurami. Mimo to w nocy księżyc w pełni odsuwa je daleko na boki, jakby tylko wylegiwał się na nich. On również przyczynia się do przypływów impulsywności.

Miotam się nieco, a za blisko mam od ściany do ściany, obserwuję deficyt cierpliwości, szybciej się irytuję. Dochodzi do tego, że ze złością przestawiam kubki, ustawione nie w tym miejscu co zwykle. Ale gdy łapię się na tym – pukam się w czoło.

Przecież nie jestem pedantką i nawet nie lubię zostawać sama na dłuższy czas, bo zawsze mieszkałam z kimś. Ale czasami lubię wejść do pustego mieszkania, położyć się gdziekolwiek i patrząc w sufit słyszeć tylko własny puls, uspokoić się. Albo odpalić Panterę, tak głośno, na ile potencjometr rozsądku i sąsiedzkiej tolerancji pozwala.

Zwykle gdy nie mam ochoty – nie gotuję. Mogę cały dzień konsumować li i jedynie jogurty i podjadać rodzynki. Przeraża mnie, że rezygnuję z własnych przyjemności. Nie ma wieczorów filmowych „Kocham Wino”, gotuję ziemniaki, a w myślach mieszam wegetariańskie lecho, chciałabym wybalsamować się po czubki palców i leżeć z książką, a stoję i zmywam stos naczyń.

Sprzątam skrupulatnie okruszki chleba ze stołu, myślę, wyrzucam sobie własne rozdrażnienie. Wzięłam na siebie pewien obowiązek i powinnam wypełnić go najlepiej jak umiem. Gdy Magik obiektywnym palcem pokazuje mi dalsze konsekwencje takiej postawy, kręcę głową. Mówi: układaj sobie życie tak, jak ty byś chciała, żeby wyglądało, a nie tak, by innym było lepiej. Egoizm jest zdrowy. Możesz dbać o innych nie poświęcając całej siebie.

Taa. Łatwo powiedzieć.

Jest mnie dwóch może trzech tylko ty możesz temu zaradzić
Poukładaj mnie kawałek po kawałeczku poukładaj mnie proszę
Bo taki podzielony na części jestem zupełnie do niczego
poskładaj tak jak dziecko składa klocki lego...
[Fisz]


14.05.06 16:59:33

Komentuj (7)


Anioł wiedział nie powiedział, a to było tak…

Nie śpię, jem dużo sałaty, uzupełniam CV, szukam synonimów do listu motywacyjnego.

Gdy mam wątpliwości… to już ich nie mam. Bo jeśli nad czymś się zastanawiam, to znaczy, że powód JEST.
Że coś nie pasuje. Że należy coś zmienić. Przedsięwziąć kroki.

..życie pełne jest niespodzianek
anioł milczał, ja bałam się bo
life is full of zasadzkas, kochanie
nie wiedziałam co ześle mi los..
[Kayah]


__________________________________________________________________




18.05.06 15:57:55

Komentuj (10)


Wieje i rozwiewa mnie

Weekend przyspieszony wiatrem. Ponoć wietrzna aura budzi w ludziach niepokój. Nie lubię takich zimnych podmuchów. No, chyba, że na Niegocinie.

Weekend kulturalny, edukacyjny, lokalowy i bardzo kulinarny. Przedostatni zjazd Podyplomowych zaowocował sobotnimi oględzinami oferty makaronowej w porze obiadowej oraz wieczorną hospitacją lokali rozrywkowych, a i tak niezawodnymi okazały się jazzowa knajpa i tortille przed północą. W niedzielę zaś przez pół dnia oblizywałam się po wizycie w wedlowskiej pijalni czekolady; stwierdziłam, że to dobrze, że nie jest tania, bo chodziłabym tam codziennie. Szkoda tylko, że miejsce, choć ładne, grozi eksplozją,
bowiem nadęte jest niemożebnie. Ka-boom! – jak mówił Pingwin Rico.

I jeszcze autorefleksja – uprawianie sportu nie upoważnia mnie do bezkarnego objadania się, laboga, przecież idzie lato, zwiewne sukienki, małe t-shirty oraz siatkówka plażowa zemszczą się za ignorancję.

P. znudzony już kolejną zbyt uległą mu panną, zaprasza do obejrzenia jego nowo nabytej nieruchomości nad zbiornikiem wodnym, z fragmentem lasu, górką i plażą. A jeśli nie, to chociaż na kawę…. do Lublina. Ma chłopak fantazję. Ja nie mam pociągu. Osobowego do P.

Poza tym uczyłam się pilnie. Egzamin końcowy za miesiąc. Dzień wcześniej będzie pożegnalny bal, wszyscy mają nadzieję, że profesorowie będą zbyt zmęczeni, by męczyć nas. Wystarczy raz wziąć na siebie rolę organizatora, a ogół uzna, że jest ona bezterminowa i działa niezależnie od oświadczeń o braku czasu na nękanie towarzystwa o potwierdzenia –deklaracje przybycia i wpłaty na konto. Dobrze więc, idę dziś poczynić ustalenia lokalowo – gastronomiczne.

Poza dostarczaniem rozkoszy podniebieniu, zajmowałam się także karmieniem duszy mojej, korzystając z propozycji Dni Sztuki Współczesnej i zaprawdę powiadam, zacnie było, a zapowiada się jeszcze lepiej.

Będzie ok., łaski nie robi.

Ja nawet wiem
Skąd biorą się te wszystkie szmery
W dalekim tle
Abstrakcje śmiałe i etery
A ty coś jesz
I jesteś taka niezmęczona kiczem...
[Janerka]



PS.dziś o 20.00 koleżanka brak5HT zapodaje po skandynawsku na bawełnie, więc słuchać ziomki
"z przytupem i bez"

22.05.06 16:02:59

Komentuj (6)


… upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem...

Organizm ostatnio zbyt mocno nakręcony po prostu się rozregulował. Bunt.

Najpierw stres, adrenalina. „Zawsze jest pani taka spokojna?” pyta mój potencjalny szef. Wewnętrznie już się ugotowałam, mam wrażenie, że wbiłam obcas w tę cholernie śliską szklaną podłogę, jest mi gorąco i myślę sobie „kotka na gorącym blaszanym dachu”. Jeszcze kilka prowokacji, chce mnie wzruszyć, tak, żebym okazała zdenerwowanie jakimś gestem czy drżeniem głosu. Za chwilę zaczyna prawić mi komplementy, żartuje. „Proszę mi opowiedzieć o sobie…” ja opowiadam, on poważnieje. Polubiliśmy się właściwie od pierwszego spotkania, jest coś w określeniu „pokrewna dusza”, to czuje się od razu, pomimo wieku, stanowiska, środowiska.

Dobrze nam się rozmawiało, choć mam do siebie wiele zastrzeżeń. Jeszcze co najmniej dwa takie spotkania na kolejnych etapach rekrutacji.

Nawet jeśli zatuszuję cienie pod oczami, bladość, to zmęczenie widać w ruchach. Znużenie. Nie jestem przepracowana, po prostu uchodzi ze mnie napięcie, ciśnienie, wyglądam jak nienapompowana lalka. Zbyt długo biłam się z myślami, teraz, gdy poczyniłam pewne kroki najzwyczajniej w świecie przyszła ulga. "Wszystko trwa dopoki sam tego chcesz..."

Najskuteczniej przywraca mi błysk w oku Pan Najmilszy. Sister mówi: uważaj, już się wkręciłaś, przecież widzę, a nawet nie wiesz, czy kiedykolwiek go spotkasz…


Strach przed lataniem i głód doświadczeń.
Wstyd przed mówieniem sobie "nie wiem".
Ogromna siła wyobrażeń,
To nie przypadek, że jesteśmy razem.
[w słuchawkach nowe Myslovitz]


25.05.06 15:54:24

Komentuj (8)


keep pouring it down

Grupa Wsparcia w licznym składzie, zróżnicowanym i rzadko w takiej kombinacji spotykanym, grillowała w leśniczówce, śpiewała Steviego Wondera, ślizgała się z poręczy krętych drewnianych schodów, nie dbając o drzazgi w newralgicznych częściach ciał. Ach, i M72, stara żwirownia i zapierające dech: wiatr i wrażenia z jazdy terenowej tym fantastycznym radzieckim motocyklem.

Jeszcze długo przed północą, opuszczona przez E. która to, podstępna łasica, okazyjnie wróciła do domu choć miała dzielić ze mną sypialnię, poczułam się śpiąca. Słowo honoru, miałam położyć się tylko na minutkę… Nie wiem ile czasu minęło, w każdym bądź razie znaleziona w łóżeczku na poddaszu przez zaniepokojoną Małą M., spałam w pełni ubrana. Chociaż może to całe szczęście… Starzeję się, to niechybny znak, bo jak można przespać imprezę? Ot tak. Gdyby to była wina wina, to bym się nie dziwiła, ale ja prostu poczułam się taaakaaa zmęczona…

Potem wykorzystując chwilę mojej przytomności nawiedził mnie Magik. Nocne gadanie, bliskie, bo słów w ciemnościach nie widać. O strachu przed tzw. życiowymi decyzjami, o tym, że brak nam Kogoś, że brak nam bliskości, o tym, że nam się czasami ufność i wiara chwieje,
i co by z tym zrobić…

Obudziły mnie o świcie ptasie trele na sośnie za oknem. Pomyślałam sobie, że w tym wyjeździe najlepsze okazało się to, że wreszcie się wyspałam oraz owa rozmowa z Magikiem, jak zwykle, nieco krytycznym, czułym, bawiącym się nonsensami. Tak sobie pomyślałam, po czym zrobiło mi się smutno i … deszcz ponownie ukołysał mnie do snu.

and the way the rain comes down hard
that's how I fell inside
[Open, The Cure]


29.05.06 15:52:29

Komentuj (5)


So you can feel me

Buty na płaskiej podeszwie i nieposkromiona chęć rozciągania mięśni przy każdej okazji powodują, że chodząc po korytarzach szacownego zakładu pracy muszę uważać, by nie wzbudzać popłochu wśród tych, którzy mają okazję mnie obserwować. Zwłaszcza przy schodzeniu ze schodów, gdy napięte ścięgna drżą niczym struny. Załatwiłam się na cacy - po tygodniu bezruchu mięśnie łydek oraz dwugłowe ud sygnalizują niezadowolenie. Jestem szantażowana przez własne ciało. Zresztą, nie po raz pierwszy. Systematyczność to przepis na sukces w wielu działaniach wpływających na samopoczucie, zdrowie i urodę. I chyba nawet jeszcze w kilku dziedzinach…

Działam cyklowo. Mam hormony zamiast woli. W zeszłym tygodniu progesteron zablokował mi dopływ krwi do mózgu (potwierdzone naukowo) oraz zżerał glukozę, której nawet nie miałam ochoty sobie dostarczać, bo ze słodyczy najbardziej smakowały mi brokuły i feta. Sister przyglądała się podejrzliwie, bo widziała, że albo ziewam, albo z żądzą ruszam ku lodówce, by powrócić z zestawem tygodnia: miską sałaty ze szczypiorkiem oraz kakao. „Gdyby nie to, że ostatnio umawiasz się wyłącznie z Magikiem, myślałabym, że zostanę ciocią…”

No właśnie, co z tym Magikiem?

A Księżyc wzbiera, ja rosnę w potencję, a na obiad będzie coś z pieczarkami. I jeszcze jeden kaprys mam. Tym razem niegastronomiczny. Na gitarę i darcie paszczy.

So take me as I am, or have nothing at all.

31.05.06 15:46:58

Komentuj (7)

kupa mięci

[Księga gości]

Links

promienie

Colour of Mary
Stula
Toandfro
Miss Mojorisin
Haust inkaustu
Stajlami
Blado i rumiano
Ter-kotka
Agentka ze Świata Dysku
Nagietka
Cierpko
Puciak
Na zawsze Twój
On-line on-air
Sistermoon
Fresz i deliszys
Egoistna
Enjoy the silence
Na niepogody duszy
Komunikator

feszyn

where did u get that
pin up girl
harel tędęses
banana fashion republic
I like the way u mooove
cinema kingdom rush
miss galliano gianni
lanvin

mjuzik

My Music
Brawooo!!Biiiis!!
Moved my brain fulfilled me
team radio
liryki 1 2 3 4 5

papier śniadaniowy

omlet
rzepa
kiełbasa
błękitna ostryga

football

JAGA
The Reds
FCBarca



po zmierzchu