Alice speaks to Cheshire Cat

`Would you tell me, please, which way I ought to go from here?'
`That depends a good deal on where you want to get to,' said the Cat.
`I don't much care where--' said Alice.
`Then it doesn't matter which way you go,' said the Cat.
`--so long as I get somewhere,'
`Oh, you're sure to do that,' said the Cat, `if you only walk long enough.'


`But I don't want to go among mad people,' Alice remarked.
`Oh, you can't help that,' said the Cat: `we're all mad here. I'm mad.
You're mad.'
`How do you know I'm mad?' said Alice.
`You must be,' said the Cat, `or you wouldn't have come here.'


["Alice in Wonderland" Lewis Carroll]

'Nim stanie się tak, jak gdyby nigdy nic nie było'



efekt kesero

wstaję dwa budziki idę do kuchni otwieram żaluzje idę do łazienki idę do kuchni wlaczam tv prasuję bluzkę myslac czemu nie zrobiłam tego wczoraj maluję się jem piję kawkę idę do łazienki suszę włosy wychodzę............i tak z 60 kopii przez ostatnie 3 miesiące.

Chyba, że się budzę skacowana, wtedy przynajmniej czuję, ze COŚ jest inaczej.
Zupelnie jak w „Dniu Swistaka”...

Skutek był taki, że zginął mi czwartek. Wczoraj (czyli w czwartek, jak się dziś w piątek okazało!!!) umówiłam się na czwartek z tymi co zawsze, tam gdzie zawsze, o tej co zawsze. A zawsze to było przecież w czwartek... poczułam, że zagięła mi się gdzieś rzeczywistość. Aaaaaa!!!


08.07.05 15:02:19

Komentuj (3)


eksWeekend

Wspomnienia maja swoje zapachy. Chyba nikogo nie trzeba do tego przekonywać. Miejsca na przykład. Kombinacja zapachu skoszonej trawy, maciejki, trochę truskawek (już na wykończeniu, co mimo uwielbienia dla tego owocu należy przyjąć z ulga, biorac pod uwagę tegoroczna klęskę urodzaju). I zmierzchu. Normalnie perfumy Childhood by Lea. Limited edition:)

Ot jakiś taki weekendowy powrót do przeszłosci. Tym bardziej, że w sobotę żegnaliśmy mojego Eksa z okazji wyjazdu na Szmaragdowa Wyspę. Nie obyło się bez zgrzytów, ale przyjaźń to przyjaźń. Własnie z tego względu było mi smutno, bo w jakiś sposób będę tęsknić, ale z drugiej strony, z każdym jego i moim piwem, utwierdzałam się w słuszności decyzji o tym rozstaniu.

I jeszcze smutki E., które wyraźnie miały swe źródła w przeszłości, bo jej eks, jest jej aktualnym, ale własnie staje się byłym znowu.. skomplikowane jak losy bohaterów M jak Masakra, co dowodzi tylko jak „życiowy” jest to serial, jak mawia Babcia..

Tak sobie myślałam, jakimi zmyślnymi okularami jest miłość, że sprawia że ludzie szwendają się w miejscach w które normalnie by nie weszli, że nadkładaja drogi i w ogóle łażą pod górę i pod słońce i ...nawet jeśli czują że było tam strasznie i bez sensu to wracają. Soczewki różowe i od razu ze środkiem znieczulającym..


I jeszcze na koniec Eksweekendu „Closer” na który miałam ochotę będac w Dublinie, a wczoraj obejrzałam zupełnie przypadkowo. Całkiem śliczny Jude Law i fenomenalna Natalie Portman, na szczęście z włosami (a nawet w dodatkowych blond perukach – taki bonus przed Star Wars?)

O rozstaniach i powrotach i o tym, że boli. I że moze być czysty seks, ale nie ma czystej miłosci, choć nikt się do tego nie chce przyznać.





11.07.05 09:52:38

Komentuj (0)


Lipcowo - filmowo

Exils – film gorący jak pogoda za oknem i może rzeczywiście, jak powiedziała Mała M., byłby jeszcze gorętszy gdyby obejrzeć go zimą.

Raczej obrazy niż fabuła, przede wszystkim MUZYKA. I opowieść o inności – kultur, temperamentów, warunków. O korzeniach. O drodze. Tylko jakoś tak nie mogłam przestać przyglądać się ...dziwnie muzułmanom po tym, co ostatnio stało się w Londynie. Muzułmanom „dziwnie”, a Cyganom z zachwytem, nie tylko przez hiszpański, ale przede wszystkim przez TANIEC i ŚPIEW. Bosko.

Lalalala wszystko prostsze gdy się śpiewa i gra. ;)

Poza tym rozpływam się, nie, nie w morzu czy jeziorze, nawet nie w bajorku, w kałuży też nie (mogłoby popadać, hę?). Nie, nie w zachwytach. W biurze się rozpływam...





13.07.05 11:07:36

Komentuj (2)


Biegać skakać latać pływać

Weekend na Mazurach. Pierwszy raz w życiu zrobiłam tyle kilometrów za kółkiem. Poszło mi całkiem nieźle zważając na czas pokonania drogi. Nawet bardzo nieźle. Co tu kryć... Lubię Jeździć. Rodzinna integracja wpłynęła dobrze chyba na każdego z nas.

Na mnie na pewno dobrze podziałało słońce i woda i widoki i żaglówki i ludzie i piwo i śpiewy i tańce i w ogóle. Powinnam mieszkać gdzieś gdzie przez 8 miesięcy w roku chodzi się w bikini, to mnie autentycznie uszczęśliwia. Bosko zażywa się kąpieli słoneczno – jeziornych...echech. Umysłowo wciąż leżę na plaży, ciałem znajduje się oczywiście w biurze ii yyyy ...pracuję ;)

Rzecz kolejna w mazurskim raju to Siatkarze. Siatkarze z definicji mojej i Małej M. To taki wzorzec atrakcyjnego faceta, umięśnionego i opalonego i uśmiechniętego, który znakomicie dostarcza rozrywek nie tylko wzrokowych. Do Siatkarza tęskni się w długie, nie tylko samotne, wieczory, ale i we dnie gdy roznosi nas libido(mogą być to tęsknoty grupowe, z koleżankami), zwłaszcza po piwku. Za Siatkarzami oglądamy się na ulicy i stajemy obok nich w autobusie, przypadkowo wpadając na nich przy okazji zakrętów. I takie tam. Oczywiście Siatkarz nie musi być autentyczny. Jakoś tak małe jest prawdopodobieństwo wpadnięcia w komunikacji miejskiej na Zagumnego czy innego Gruszkę (nie tylko dlatego ze właśnie przegrywają z Rosją w Eliminacjach MŚ) Siatkarz to taki abstrakcyjny – atrakcyjny. Do wzdychania.



Siatkarzy na plaży był dostatek. Rraanyyy. Nawet tacy prawie prawdziwi byli, co w siatkówkę plażowa grali i to jaak. Odszczekuję wszystko, com rzekła przy różnych okazjach na temat urody Polaków, znakomita większość z nich prezentuje się doskonale. A już jak sobie przypomnę piegowatych Irlandczyków czy krótkonogich Hiszpanów to hmm.. pierwsza liga ci polscy Siatkarze.

Inna sprawa, że z odwagą i pewnością siebie jest u nich już dużo gorzej. Nie żebym wolała pewniaków - cwaniaków, ale czasem trzeba się namęczyć żeby obiekt westchnień uwierzył, że ten uśmiech jest właśnie dla niego! Ostatnio na regionalnym forum szczyt popularności osiągnął post „Gdzie w naszym mieście są fajni faceci/dziewczyny?” Bo to takie nieintelektualne - podrywać w klubach. A gdzie indziej? Obie płcie narzekały, że trudno jest zacząć rozmowę , gdy dziewczyny czy faceci do pubów prowadzają się grupami, że w ogóle trudno jest zacząć... Bo może on/ona jest zajęty, a może się ośmieszę? W ten sposób właśnie może kilkunastu fajnych Siatkarzy umknęło MPKami, pozostawiając w mej głowie jedynie zapach wody kolońskiej i pytanie „where have you been all my life?” A tak na prawdę to co my mamy do stracenia? Złudzenia albo fajną znajomość...

Tak czy inaczej naladowałam się enerrgia na cały tydzień:)


18.07.05 09:34:05

Komentuj (0)


dzień mokry

Z rozmów o pogodzie z Małą M...
09:09:07 M
kurna, co to ma być listopad znowu?
Irlandia jakaś???
mam brać kalosze na rower?
i sztormiak??
09:09:46 L
i parasolkę
jak ponury zbieracz ślimaków



09:10:04 L
będziemy gnili w namiocie
09:10:15 M
a my na rowerach
ech
będziemy gnili i jeździli
09:12:21 L
może jak będziecie jeździli to nie zgnijecie?
ja zgniję leżąc
ech
klasycznie
09:12:39 M
to zależy dokąd będzie sięgało błoto na drodze
my wiesz uprawiamy gnicie sportowe
09:14:40 L
gnicie na czas
gnicie oczywiście synchroniczne
09:15:04 M
gnicie grupowe i indywidualne
o i gnicie z piwem
czy piwo przyspiesza gnicie?
albo z kiełbaską z ogniska
09:18:32 L
no nie wiem, piwo kładzie a leżąc gnije się najłatwiej
09:19:46 M
no
najpierw leciutko nadgniwasz na rowerze
a potem z piwem już na całego leżąc
09:24:07 L
nadgniwam se tu i tam
09:26:07 M
trójbój gnilny
trójbój poczwórny: skok przez kilo cukru w stroju regionalnym, zsuwanie się w kopca w kapciach, rzut widłami do rzeki i golenie świni szkiełkiem
09:35:23 L
mistrzostwa powiatu w biegu gnilnym w workach na ziemniaki
09:40:31 M
tylko że worki na głowie, taka modyfikacja
09:40:43 L
no jasne, takie utrudnienie, w końcu to mistrzostwa
...
22.07.05 10:07:36

Komentuj (0)


między zeskokiem a lądowaniem

Spadek formy zgodnie z zasadą raz na wozie raz nawozem.
W pracy lepiej, bo więcej się dzieje natomiast cieleśnie i umysłowo jakby dużo słabiej.

Spotkanie z tzw. starymi znajomymi, z których jeden, ten przez duze P, dodatkowo postarzał się o rok akurat w tych dniach, było czymś na prawdę wyjątkowym. To daje silne poczucie, że mimo tego, że się zmieniamy, że każde z nas idzie swoja drogą, to po latach nadal możemy śmiać się z tych samych żartów (leśnoseksualni mężczyźni i taryfy weekendowe na zarazki;)), tak samo szaleć pod sceną na koncercie rockowym.. i tyle samo alkoholu spożyć. Albo dzwonić do znajomego z pytaniem: - Trzeźwy jesteś? A na odpowiedź twierdzącą wykrzykiwać - A my nieee! (prawda, że zabawne? Zwłaszcza po żołądkowej..) Bolał mnie brzuch i mięśnie twarzy od śmiechu. Dobrze, bo już za tym (nimi) tęskniłam.

Teraz mam leTki dolek fizyczno – mentalny. Permanentne zmęczenie i brak czasu. „Nic mi się nie chce ciągle bym tylko spał.”

Wczoraj np. musiałam być w pracy na 6.00(!!!) na tzw. „ochotnika” (bleh) aby z przesympatyczną panią Basią przeprowadzić inwentaryzację bufetu. Nie mam pojęcia dlaczego ja??? Jest tyle osób w restauracji, które lepiej niż ja znają się na winach, dżinach i innych wesołych trunkach, z którymi dział marketingu ma styczność wyłącznie na papierze, zwłaszcza, że kosztują np. 850 zł za butelkę. Ale w sumie nie było źle wśród tylu butelczyn. Szatą bordo dupą tu.

A dziś będę walczyć jak lwica i 100 tygrysic, bo nikt nie będzie krzywdził mojej siostry bezkarnie. Jeśli nie wrócę to znaczy, że mnie posadzili, za szczególne okrucieństwo...


28.07.05 13:12:08

Komentuj (0)


all that jazz

Raz na jakiś czas właśnie tak bywa, że wali się na głowę świat. Najpierw dostajemy kilkoma kamyczkami, co właściwie nie boli tylko jest denerwujące, ale jak spadają na nas przez jakiś czas to można wręcz nabawić się trwałych uszkodzeń i blizn. Na koniec - jak kropka nad „i” - spada coś wielkiego, albo nawet dwie takie skałki porządnych rozmiarów.

Jakieś nieuzasadnione „hałasy” w pracy tylko mnie irytowały, niepowodzenia Młodej zmartwiły, ale obie jakoś to sobie wytłumaczyłyśmy; małe dołki Wielkiego Brata zasmucają mnie do dziś, ale jesteśmy dorośli damy sobie radę… ALE. W tym samym tygodniu zaczęły się problemy Młodej z panią od prawa jazdy, która okazała się niezrównoważona emocjonalnie, i którą jeszcze muszę usadzić na dupie, bo nie wie że ma do czynienia z jedną szczególnie opiekuńczą siostrą i drugą szczególnie przebojową i samodzielną… Ale jak dziś wysiadłszy z samochodu, po powrocie z weekendu w M. zobaczyłam pobitą szybę w naszej sypialni, to się zgięłam.

Właśnie tak bywa. Słowo honoru, już tak się zdarzało, że ludzie wokół kręcili głowami, z niedowierzaniem – co wam się jeszcze przytrafi? Ale jakoś się za każdym razem zbierałam do tzw. kupy i odkręcałam, prostowałam, parłam na przód, a reszta ze mną. Ale kurna do tego nie można się przyzwyczaić. Wiatr w oczy zawsze powoduje łzawienie, nie?

No i siedzę z Zamglonym Psem, w myśl zasady "take a bottle drink it down”, która, jak mi się nie powiedzie, będzie kiedyś moim sposobem na życie, słucham Antyradia i zabieram się do czytania internetowego Pratchetta podesłanego przez E. Zwłaszcza przed obroną spędzałyśmy tak wiele wieczorów –pijąc na gadu. Dżizas, kiedyś będziemy to wspominać ze łzami w oczach. Ze łzami ze śmiechu.

A póki co zbieram siły na jutrzejszy dzień, wstawianie szyby, panią wariatkę od szkoły jazdy i co mi tam się jeszcze zdarzy… „A ja się wzniosę, podniosę, no bo muszę” – proste, nie?

31.07.05 20:24:56

Komentuj (0)

kupa mięci

[Księga gości]

Links

promienie

Colour of Mary
Stula
Toandfro
Miss Mojorisin
Haust inkaustu
Stajlami
Blado i rumiano
Ter-kotka
Agentka ze Świata Dysku
Nagietka
Cierpko
Puciak
Na zawsze Twój
On-line on-air
Sistermoon
Fresz i deliszys
Egoistna
Enjoy the silence
Na niepogody duszy
Komunikator

feszyn

where did u get that
pin up girl
harel tędęses
banana fashion republic
I like the way u mooove
cinema kingdom rush
miss galliano gianni
lanvin

mjuzik

My Music
Brawooo!!Biiiis!!
Moved my brain fulfilled me
team radio
liryki 1 2 3 4 5

papier śniadaniowy

omlet
rzepa
kiełbasa
błękitna ostryga

football

JAGA
The Reds
FCBarca



po zmierzchu